Modernizm 1867-1918

Problemy literatury i kultury modernizmu
w Europie Środkowo-Wschodniej (1867-1918)

Autorzy projektu proponują rozpoznanie literatury Europy Środkowo-Wschodniej lat 1867-1918 jako pewnej całości, posługując się kategorią ważną dla badań kulturowych, które przypisują dziś szczególne znaczenie fenomenowi miejsca. Sensowność badań nad modernizmem w wariancie środkowo-wschodnioeuropejskim potwierdza dziś historia i antropologia kultury, a także historia sztuki, dla której jednym z ważnych postulatów metodologicznych ostatnich lat stało się podkreślanie szeroko rozumianej lokalnej specyfiki w badaniach nad sztuką Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiejsza humanistyka, w tym historia literatury, porzuca ujęcia centralizujące czy globalizujące na rzecz rozpoznawania zjawisk w bliższej perspektywie, np. w optyce różnie pojmowanych mikroświatów kultury. Przekonanie, że kultura mówi „językami”, wpłynęło np. na częste dziś odsyłanie do lamusa określenia „kultura europejska”, które zamazuje dynamikę przemian, a nawet zakłamywać może obraz kierunków rozwoju. Również w najnowszych badaniach nad modernizmem wyraźnie ujawnia się zainteresowanie tym, co historyczne i lokalne – ma to związek na pewno z kręgiem propozycji badawczych mieszczących się w obszarze topographical turn we współczesnej humanistyce[1]. Dziś coraz bardziej badaczy interesują modernizmy lokalne[]2. Na wagę tych „poszczególnych modernizmów” nie przypadkiem zwracają uwagę autorzy monumentalnego opracowania Modernism z r. 2008 [3]. Taka perspektywa badań wiąże się oczywiście z widzeniem literatury w osoczu praktyk kulturowych. Modernizm ulokowany w optyce geografii kulturowej domaga się odczytania na nowo – czy nawet rewizji, co proponują najnowsze badania nad „geografią modernizmu”[4]. Marginalizowane często w badaniach zachodnich doświadczenia artystyczne Europy Środkowo-Wschodniej dziś traktuje się jako zasadnicze dla głównego nurtu historii nowoczesności”[5].
Doświadczenie nowoczesności na pewno miało w Europie Środkowo-Wschodniej drugiej połowy XIX i pierwszych dekad XX wieku formę specyficzną, spotykając się z wyjątkowym tutaj splotem okoliczności historycznych i kulturowych. Nowoczesność w tym regionie miała swój specyficzny charakter wynikający z dominującego modelu kulturowego oraz realiów ekonomicznych i społecznych (enklawy nowoczesności w wielkich miastach, tradycyjna gospodarka na prowincji, spotkania „zaściankowych” modeli kultury z „metropolitalnymi” itp). Świat w specyficzny sposób podlegał tu nowoczesnemu „odczarowywaniu”. Można bowiem powiedzieć, że tożsamość w sposób niejako „naturalny” przynależała tu do sfery negocjacji. To pod wpływem tych procesów w Europie ŚrodkowoWschodniej odpowiedź artystów na wyzwania nowoczesności przybrała postać, którą dziś kojarzy się z samą kwintesencją czy samym centrum modernizmu, zwłaszcza modernizmu dojrzałego i najbardziej interesującego artystycznie. Jego ikoną miał stać się bohater kafkowski – o charakterystycznie rozproszonej czy rozfragmentowanej tożsamości, której rozmaite wzory testuje we własnym życiu, bohater w opresji i sytuacji wyboru, która nie zależy od niego i do niego nie należy. Postać tę – i ten typ nowoczesnego podmiotu – ukształtowało oczywiście wiele przemian, które trzeba kojarzyć z różnymi regionami naszego kontynentu. Niewątpliwie jednak duże znaczenie miała tu lokalna odmiana doświadczenia nowoczesności. Do kręgu tych doświadczeń należało na pewno zderzenie w naszym regionie dwóch postaci europejskiej tożsamości: tej „starszej”, bliższej kulturowemu centrum tradycyjnie i wciąż lokowanemu na Zachodzie (np. w Paryżu czy Berlinie) i tej „młodszej”, prowincjonalnej, otwartej na regiony dotąd nieznane. Poddając refleksji literaturę modernizmu Europy Środkowo-Wschodniej autorzy projektu chcą pokazać, jak pisarze i krytycy reagowali na wskazane wyzwania i jak kształtowała się dynamika tego procesu. Wiąże się z tym wybór ram czasowych 1867-1918. Obie z tych dat łączą się z wydarzeniami politycznymi najważniejszymi dla sytuacji nowoczesnej Europy Środkowo-Wschodniej. To czas narodzin nacjonalizmów, ale i czas powstawania utopii przekraczających granice partykularyzmów narodowych. Ważne daty „wewnętrzne” tego okresu, to r. 1876 (wojna bałkańska) i 1905 (rewolucja w Rosji i na ziemiach polskich). Nie przypadkiem daty te organizują w pewien sposób także rytm poszukiwań artystycznych. Na ten rytm wpływały także oczywiście podróże i migracje (przymusowe i dobrowolne), tworzące charakterystyczną sieć połączeń, które wpływały i na kierunki recepcji różnych prądów umysłowych czy mód artystycznych przejmowanych z Zachodu, i na
sposoby rozpoznawania oraz kreowania najbliższej rzeczywistości – w sensie geograficznym i kulturowym. Przedmiotem badań autorów projektu pytających o środkowo-wschodnie odmiany europejskiego modernizmu będą literatury: polska, czeska, węgierska, austriacka, niemiecka, litewska, ukraińska, czeska i słowacka. We wszystkich tych literaturach ważne miejsce zajmują w interesującym nas okresie pisarze pochodzenia żydowskiego – wybierający różne języki. Stąd przedmiotem zainteresowania będzie tu także literatura w języku jidysz i hebrajskim. Autorzy projektu chcą pokazać różnorodność rozmaitych języków modernizmu. Obszar tych badań wyznaczają się tu ważne pytania związane z kategoriami kanonu kultury i kulturowej wspólnoty, a także – propozycje badań nakierowanych na zjawiska międzykulturowego dialogu. Słowem-kluczem dla tych poszukiwań jest tożsamość w wymiarze indywidualnym i zbiorowym. Rozpoznania szczegółowe powinny ułożyć się w planowanych publikacjach w palimpsestowy fresk, uwzględniający różne plany i warianty, eksponujący najważniejsze figury modernistycznej wyobraźni, takie jak prowincjonalną melancholię, traumę nieobecności czy nieprzynależności.
Ważnym kontekstem i ramą dla tych poszukiwań są badania autorów z kręgu komparatystyki europejskiej, zarówno polskich, jak i obcych. Spośród tych ostatnich warto tu wskazać takich badaczy, jak Moritz Csáky [Das Gedächtnis der Städte. Kulturelle Verflechtungen – Wien und die urbanen Milieus in Zentraleuropa, Wien–Köln–Weimar 2010; Kultur – Identität – Differenz. Wien und Zentraleuropa in der Moderne, (red.) idem, A. Kura, U. Tragatschnig, Innsbruck–Wien–München–Bozen 2004; Ideologie der Operette und Wiener Moderne. Ein kulturhistorischer Essay zur österreichischen Identität, Wien–Köln–Weimar, 1996, II wyd. 1998; Habsburg postcolonial. Machtstrukturen und kollektives Gedächtnis, (red.) idem, J. Feichtinger, U. Prutsch, Innsbruck (i in.) 2003; Pluralitäten, Religionen und kulturelle Codes, (red.) idem, K. Zeyringer, Innsbruck (i in.), 2001 oraz tom prac jego uczniów: Schauplatz Kultur – Zentraleuropa : transdisziplinäre Annäherungen Moritz Csáky zum 70. Geburtstag gewidmet, (red.) J. Feichtinger; E. Großegger, G. Marinelli-König, P. Stachel, H. Uhl, Innsbruck–Wien, 2006], Jacques Le Rider [ Le Cas Otto Weininger. Racines de l’antiféminisme et de l’antisémitisme, Paris 1982 ; Modernité viennoise et crises de l’identité (1990), wyd. III Paris 2000, La Mitteleuropa, wyd. II, Paris 1996); Nietzsche en France, de la fin du XIXe siècle au temps présent, Paris 1999; Journaux intimes viennois, Paris 2000; L’Allemagne au temps du réalisme. De l’espoir au désenchantement (1848–1890), Paris 2008], Michał Masłowski [Identité(s) de l’Europe centrale, (red.) idem, Paris 1995; Histoire des idées politiques de l’Europe centrale, (red.) C. Delsol, M. Masłowski, Paris 1998; Mythes et symboles politiques en Europe centrale, (red.) idem, C. Delsol, J. Nowicki, Paris 2000; L’Europe du milieu, (red.) idem, A.Kurc, Nancy 1989 (1991)]. Powołując się na te badania szczegółowe, autorzy projektu zmierzają w stronę rozpoznań całości.

Przewidywane efekty projektu:
– zorganizowanie mini-konferencji o charakterze warsztatowym z uczestnikami projektu. Temat: problematyka modernizmu w Europie Środkowo-Wschodniej z perspektywy historii, kulturowej historii literatury, geopoetyki, studiów kulturowych (m.in. „urban studies”, regionalistyki po „topographical turn”).
– zorganizowanie dwuletniego seminarium dla magistrantów i doktorantów Wydziału Polonistyki UW (prowadzonego przez zespół autorów projektu)
– przygotowanie i wydanie następujących publikacji:
– Problemy literatury modernizmu w Europie Środkowo-Wschodniej (1867-1918) – dwa tomy;
Tom I. Teksty doświadczenia (20 arkuszy)
W tomie znajdą się studia dotyczące następujących tematów związanych z doświadczeniem nowoczesności widzianym z perspektywy kulturowej historii literatury: Planowany rozkład materiału w tomie:
1. Tożsamość i lokalność: autorzy poszczególnych studiów będą pytać o zapisaną w literaturze problematykę związaną z przemianami tożsamości i kształtowaniem się nowych jej wzorców (zależnych od czasu, miejsca, przynależności kulturowej). Badać będą mity i stereotypy kulturowe w Europie Środkowo-Wschodniej (ujawniające się w takich kwalifikatorach, jak: ‘europejskość’, ‘prowincjonalność’, ‘nowoczesność’, ‘tradycja’, ‘pogranicze’), próbując odpowiedzieć na podstawowe pytanie: które z wyzwań nowoczesności ma charakter formacyjny w modernizmach Europy Środkowo-Wschodniej?. Będziemy tu także pytać o typowego bohatera Europy Środkowo-Wschodniej badanego okresu – tego, który poprzedził kreacje Kafki czy Schulza.
2. Migracje, podróże, kontakty artystyczne: przedmiotem artykułów w tej części będą spotkania i dialogi, relacje wyznaczane przez związki sztuki i polityki, a także te uruchamiane pod wpływem wojny czy rewolucji. Druga połowa XIX wieku to w kulturze Europy czas redefinicji kategorii „centrum” i „prowincja” – w okresie tym toczy się dynamiczny dialog pomiędzy centrum i peryferiami. Główne pytania stąd wynikające, to zatem: jak pisarze i krytycy definiują pojęcia ‘centrum’-‘prowincja’? Jak odpowiedź na to pytanie wpływa na losy ich bohaterów? Jak określa wybory samych pisarzy (społeczne, artystyczne, polityczne?).
3. Ciało, płeć, role społeczne: sprawy ciała, płci i ról społecznych spełniają istotną funkcję w kształtowaniu się narracji środkowo-wschodnioeuropejskich. Refleksja nad zagadnieniem odmienności pisarstwa męskiego i kobiecego stoi w samym centrum modernistycznych dyskursów tożsamościowych. W tej części tomu autorzy studiów spróbują odpowiedzieć na pytania o cechy dystynktywne literatury tworzonej przez kobiety i przez mężczyzn, umieszczając jednocześnie swoje rozważania w kontekście społecznej specyfiki bycia pisarzem lub pisarką w Europie Środkowo-Wschodniej drugiej połowy XIX wieku.
4. Kryzys kultury i jego regionalne odmiany: Właściwe nowoczesności doświadczenie kryzysu jednostki i społeczeństwa w dobie narodzin wielkich miast, atomizacji społecznej czy też ewolucji środków przekazu przekładającej się paradoksalnie na erozję kontaktów międzyludzkich – autorzy końca XIX i początku XX stulecia rozpoznają w swej twórczości jako jedni z pierwszych. O ile poczucie kryzysu kultury jest przeżyciem ogólnoeuropejskim, o tyle w naszym regionie wiąże się ono także ze sformułowaniem przenikliwych diagnoz sytuacji jednostki i wspólnoty narodowej w świecie „odczarowanym”. Analizy skupiać się będą na omówieniu diagnoz sytuacji jednostki i kultury wobec nowoczesności w poszczególnych literaturach, a w szczególności pozycji jednostki wobec wspólnoty narodowej i zmieniających się ról społecznych.
5. Obiegi kultury: druga połowa XIX wieku jest czasem kształtowania się nowych obiegów kultury, przede wszystkim obiegu popularnego, w którym funkcjonuje między innymi powieść kryminalna. Refleksja autorów studiów skupiać się ma na zagadnieniach rodzenia się i przenikania obiegu wysokoartystycznego z popularnym, który to proces rozpoczął się już w drugiej połowie XIX wieku i miał ogromne znaczenie dla formowania się narracji Europy Środkowo-Wschodniej.

Tom 2. Doświadczenia tekstu (10 arkuszy)
Tom będzie zawierał studia dotyczące kwestii związanych z kształtowaniem się nowej świadomości tekstu w literaturach naszego regionu na przełomie XIX i XX w. oraz w pierwszych dekadach nowego stulecia. Główne pytanie badawcze brzmi: czy lokalne literackie odpowiedzi na wyzwania nowoczesności przyniosły w efekcie swoiste odmiany: środków artystycznych, gry gatunkowej, gry z czytelnikiem? Czy ukształtowała się jakaś szczególna odmiana prozy czy swoiste gatunki atrakcyjne dla modernistów z Europy Środkowo-Wschodniej? Kontekstem niezbędnym dla tych poszukiwań powinny stać się różnorakie ślady zbiorowych lektur – inspiracji artystycznych, wpływów wydarzeń społecznopolitycznych, podróży artystycznych i migracji twórców. Planowany rozkład materiału w tomie:
1 .Nowa świadomość tekstu: nowe formy wypowiedzi, zacieranie granic rodzajów i gatunków, inwazja gatunków dziennikarskich itp. Szczególnymi przedmiotami zainteresowania będą tu także: groteska, fantastyka, związki realizmu i „nadrealizmu”, różne postacie autotematyzmu. Krytyka literacka poszczególnych literatur: jak kształtuje swoje metody, jak określa „modernistyczność” zmian zachodzących w tych literaturach, jak formułuje ich zadania, cele i środki przekazu.
2. Autobiograficzność i jej rola w kształtowaniu się „tekstu europejskiego” w odmianie środkowo-wschodniej: Stopniowe zacieranie granic między gatunkami autobiograficznymi a dotychczas ustalonym porządkiem genologicznym stanowi niewątpliwie jeden z kluczowych aspektów ewolucji prozy środkowoeuropejskiej w omawianym okresie. Począwszy od „wynalezienia” prozy autotematycznej przez różnorakie formy wprowadzania autora na scenę tekstu aż po ekspansję diarystyki i stopniowe jej przenikanie do druku – napięcie między gatunkami literackimi odzwierciedla wewnętrzne dylematy podmiotu nowoczesnego w zmieniającej się coraz szybciej rzeczywistości regionu, jego zawieszenie między językami i językami kultury, w sytuacji, gdy wybory językowe czy genologiczne przekładają się na wybory tożsamościowe. Proponowane analizy zmierzać będą ku wyprowadzeniu typologicznego modelu relacji autobiografii i fikcji w poszczególnych gatunkach literackich, od dzienników przez prozę autobiograficzną po esej.
3. Nowe modele lektury, gry z odbiorcą: Wraz z upowszechnieniem się fotografii, radia, filmu i rozwojem prasy w Europie Środkowo-Wschodniej rodzą się nowe sposoby obcowania z tekstem literackim, łączące modernistyczne doświadczenie nieustannej zmiany zpragnieniem ucieczki od cywilizacyjnego chaosu Nowoczesności. Ta część tomu „Doświadczenia tekstu” poświęcona jest refleksji nad tym, w jaki sposób doświadczenie Nowoczesności w Europie Środkowo-Wschodniej wpływa na kształtowanie się odmiennych od dotychczasowych modeli lektury. Autorzy zastanawiają się między innymi nad kształtowaniem się narracji popularnych, recepcją tekstów modernistycznych, płynnością pojęcia kanonu oraz wpływem czytelnika na obraz rynku wydawniczego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Wspólnota pytań. Antologia tekstów krytycznoliterackich i publicystycznych
(15 arkuszy)
związanych z diagnozowaniem doświadczenia nowoczesności w Europie ŚrodkowoWschodniej. Antologia ma pokazywać teksty autorów obcych (przekłady z języków: węgierskiego, czeskiego, litewskiego, hebrajskiego, jidysz, ukraińskiego, niemieckiego) oraz mało znane lub zapoznane teksty autorów polskich (jak np. Zdziechowski, Chłędowski, Świętochowski). Przewidywany układ materiałów w tomie:
1. Rozpoznania i diagnozy nowoczesności (np. Ignotus, Irzykowski, Chłędowski, Klima)
2. Redefinicje tożsamości europejskiej (np. Zdziechowski, Brandes, Franko, refleksja narodowców, socjalistów, europejskich utopistów – jak np. Neumann)
3. Świadomość tekstu. Krytyka jako sejsmograf przemian (np. J.Vrchlicky, S.Brzozowski)
4. Próby (fragmenty lub krótkie całości tekstów literackich nietłumaczonych dotąd na język polski, takich autorów, jak np. L.Klíma, Csáth, O.Kobylańska, M.Kafka, G.Meyrinck, A.Schnitzler, Sz.Alejchem)

Charakterystyka końcowego wyniku
W wyniku realizacji projektu mają powstać trzy ważne dla badań nad modernizmem Europy Środkowo-Wschodniej publikacje, zostanie również zainicjowane – dzięki organizacji konferencji, seminarium i rozwijaniu współpracy międzynarodowej – forum dialogu międzykulturowego, które stanie się platformą wymiany idei, pozwalających na utrzymanie ciągłości pokoleniowej w badaniach nad zagadnieniem modernizmu.

1 Zainteresowanie lokalnymi modernizmami można by też wiązać z nowym regionalizmem, zob. E. Rybicka, Zwrot topograficzny w badaniach literackich. Od poetyki przestrzeni do polityki miejsca, [w:] Kulturowa teoria literatury. Poetyki, problematyki, interpretacje, red. T.Walas, R.Nycz, Kraków2012.
2 T.Majewski, Modernizmy i ich losy, [w:] Rekonfiguracje modernizmu. Nowoczesność i kultura popularna, red. tegoż, Warszawa 2009, s.9.
3 Zob. S. Stanford Friedman, Cultural Parataxis and Trasnational Landscapes of Reading: Toward a Locational Modernist Studies, [w:] Modernism, red. A.Eysteinson i V.Liska, Amsterdam/Philadelphia 2008, t.I..
4 E.Rybicka, op.cit., s.326, zob. Geographies of Modernism. Literatures, Cultures, Spaces, ed. P.Brooker, A.Thacker, London-New York 2005.
5 Tamże, s. 13.

Abstrakty i fragmenty artykułów, które znajdą się w poszczególnych tomach

prof. dr hab. Ewa Ihnatowicz
Kraszewskiego pastisze gatunków literatury popularnej

Materiał literacki
Materiałem są te powieści współczesne Józefa Ignacego Kraszewskiego z lat siedemdziesiątych XIX wieku, w których autor posłużył się schematami i konwencjami charakterystycznymi dla gatunków literatury popularnej. Konwencje te były już wtedy na tyle ogólnie znane, że pisarz porozumiewał się nimi z czytelnikiem, wywołując je w swoich powieściach.
Teza
Jednak ich użycie sygnalizowało gatunkowość tych utworów tylko pozornie. W rzeczywistości autor tworzył ironiczne lub/i żartobliwe pastisze gatunków, utrzymując literacki dystans do ich łatwo zauważalnej schematyczności. Zastosowanie takiego zabiegu paradoksalnie sprzyjało czytelniczemu sukcesowi tych powieści, ponieważ przeciętny czytelnik rozpoznając w nich cechy lubianego gatunku mógł nie rozpoznać pastiszowości. Utwory te miały więc potencjalnie różne odczytania: ironiczne i serio. W różnym stopniu mogły też powodować nieporozumienie czytelnicze i krytycznoliterackie. Dla pisarza jednak ta gra literackimi strukturami popularnymi była jednym ze sposobów konstrukcji z założenia niejednoznacznego opisu rzeczywistości przedstawionej.
Przewód myślowy
W roku 1871 Kraszewski drukował w „Tygodniku Mód i Nowości” Wielkiego nieznajomego, gdzie plotkarskie środowisko uzdrowiskowych gości wyolbrzymia niedomówienie do rangi wielkiej tajemnicy , której treść nie ma podstaw w rzeczywistości: mistyfikacyjny charakter tajemnicy powoduje ujęcie literackiego schematu fabuły tajemniczej w ironiczny cudzysłów.
W następnym (1872) roku sukces czytelniczy odniosła powieść Sprawa kryminalna, z tytułem sygnalizującym gatunek. Wzór powieści kryminalnej pisarz wykorzystał jednak przewrotnie, wpisując w swój tekst humorystyczno-ironiczny dystans do literackiego schematu. Tytułowa „sprawa kryminalna” okazała się mistyfikacją dwojga bohaterów romansu, mającą przełamać przeszkody stawiane ich małżeństwu. Powodzenie mistyfikacji umożliwiła sugestywność schematu amatorskiego śledztwa kryminalnego aktywizująca wyobraźnię wiejskiego sąsiedztwa. Następna powieść, obliczona na podobny sukces w tym samym 1872 roku, to Z życia awanturnika, której tytuł sygnalizuje powieść awanturniczą (sensacyjną). Autor uruchomił tu mistyfikację „awantury” z tajemnicą familijną w centrum i z klimatem zagadkowości, aby ją ironicznie zdementować i w istocie przeprowadzić fabułę nie awanturniczą, lecz romansową.
W roku 1873 w „Niwie” ukazały się napisane wedle wzoru powieści tendencyjnej Roboty i prace. Tendencja nie da się jednak ująć w ramy pozytywistycznych wskazań, można powiedzieć, że jest wobec nich zewnętrzna. Literacki model lansowany w tym czasie przez pozytywistów posłużył Kraszewskiemu jako krzywe lustro postawione przed programem pozytywistycznym, bo w Robotach i pracach rozpoznawalne hasła pozytywistyczne przewrotnie i skutecznie wykorzystuje dla własnych celów oszust i intrygant w masce szanowanego przedsiębiorcy.
Tytuł powieści sygnalizuje antonimiczne przeciwstawienie „robót i prac”. Jest to sposób skrótowego ujęcia tezy. Teza ta odróżnia działania szalbiercze od rzetelnego wypełniania programu pozytywistycznej odbudowy oraz zwraca uwagę na niebezpieczeństwo opacznej realizacji tego programu. Ale w świecie przedstawionym odróżnienie pokrętnych i podejrzanych „robót” od uczciwych i pożytecznych „prac” jest dla bohaterów niełatwe, niemożliwe lub niewygodne: jedni więc mimo woli, a inni chętnie dają się złapać w pułapki pozorów zastawiane przez oszusta, którego „roboty” wyglądają na „prace”. Na mistyfikacji aferzysta opiera swoją życiową filozofię, dlatego tak wytrawnie i zręcznie zastawia te pułapki. W finale powieści triumfuje ów mistrz „robót”, choć na to powodzenie pada cień niejasnego przypuszczenia możliwości upadku triumfatora. Wewnątrzpowieściowy sukces nieetycznej mistyfikacji, niezdementowany przez fabułę i nie dość jasno zdementowany przez narratora (mimo iż narrator demaskuje przed czytelnikiem samego bohatera jako zdeklarowanego oszusta), zakłóca klarowność postulatywnego wydźwięku tezy charakterystyczną dla literackiego modelu powieści tendencyjnej, więc i buduje autorski dystans do społecznego oddziaływania tego modelu jako ogniwa literacko-społecznego programu.
Z jawnym literackim żartem Kraszewskiego mamy do czynienia w drukowanym w roku 1874 w „Kalendarzu Warszawskim” opowiadaniu Skarb, gdzie intryga opiera się na mistyfikacji istnienia tytułowego skarbu. Również tutaj, podobnie jak w Sprawie kryminalnej, bohaterowie snują intrygę, by przewalczyć przeszkody na drodze do ślubu, a przy tym tak postępują, jakby świetnie znali mechanizmy działania pogłoski i moc intrygującej fabuły przygodowej o poszukiwaniu ukrytego skarbu.
We wszystkich tych przypadkach pisarz wykorzystał różne schematy literackie mające w orbicie oddziaływania tzw. przeciętnego czytelnika, zarazem biorąc je w nawias poprzez wewnątrzpowieściową mistyfikację, której podlega podstawa danego schematu (incognito tajemniczej wysoko postawionej osoby, tajemnica familijna, zbrodnia, pozytywność bohatera, ukryty skarb).
Wnioski
Sposób, w jaki Kraszewski posługiwał się tymi schematami, nie tylko świadczy o jego znakomitej i rozległej pisarskiej świadomości warsztatowej, ale także jest jeszcze jednym wyrazem (auto)ironii literata wobec literackości światów przedstawionych, rządzonych oczekiwaną przez czytelników konwencją i nieodpornych na autorską literacką manipulację.
Wyrazem jeszcze jednym – bo przecież w wielu powieściach Kraszewski ujawniał ową literackość innymi sposobami. Przede wszystkim – najczęściej we wstępach i epilogach – poprzez uwagi uchylające furtki do warsztatu literata, a zarazem bałamutnie sugerujące, że autor nie do końca kontroluje świat przedstawiony, jakby nie był on jego dziełem (udawane zacieranie fikcjonalności) lub jakby dzieło to było jego chwilowym kaprysem, który już się wypalił (eksponowanie fikcjonalności). Tak jest np. w Latarni czarnoksięskiej, Resztkach życia, Dziaduniu, a przede wszystkim w powieściach z konwencją pamiętnika/dziennika: Pamiętniku panicza i Dzienniku Serafiny, które literacka gra po prostu wypełnia. Literackość świata przedstawionego Kraszewski demaskował też poprzez stosowanie w powieści obyczajowej baśniowych formuł słownych lub/i tytułów, jak np. w Chacie za wsią czy Kopciuszku. Taka praktyka miała wszak zaplecze w krytycznoliterackich tekstach pisarza, w których humorystyczno-ironiczne przepisy na dzieło i przytyki do rutynowej powtarzalności literackich konwencji dopełniały się z wnikliwymi rozważaniami o problemach współczesnej powieści.
Ironia wobec powieściowej literackości to przecież druga strona ironii skierowanej od powieści na zewnątrz literatury i będącej w utworach obyczajowych Kraszewskiego narzędziem rozpoznania niejednoznaczności i antynomii współczesnego/nowo-czesnego świata, w którym znane struktury nabierają nowych i dziwnych sensów, ponieważ działają w nowych lub/i obcych dla siebie kontekstach.

prof. dr hab. Ewa Paczoska
Sceny z życia warszawskiego AD 1896. Zbrodniarz i zbrodnia</b

W r. 1896 w Warszawie ukazała się debiutancka powieść kryminalna Władysława Grajnerta Zbrodniarz z podtytułem „sceny z życia warszawskiego”. Tak się jednak zdarzyło, że życie dopisało do tych powieściowych swoje własne „sceny”, równie dramatyczne i krwawe, jak te istniejące w przestrzeni literackiej. Ten splot fikcji i rzeczywistości układa się w charakterystyczny zespół faktów kultury końca XIX w., jaki można by nazwać „sytuacjami warszawskimi”. Formułę tę zapożyczam oczywiście od Władimira Toporowa, który dokonując semiotycznej analizy obrazu stolicy Rosji w literaturze posłużył się formułą „sytuacji petersburskich”. Określał w ten sposób splot relacji ściśle związanych, z jednej strony, z historią i realiami tego miasta, z drugiej zaś – z jego utrwalonym w kulturze mitem. Formuła „sytuacji warszawskiej” będzie mi tu służyć i do lektury powieści Grajnerta, i do interpretacji jego sprawy, która trafiła do kronik sądowych najważniejszych gazet ukazujących się na ziemiach polskich w tym okresie. Sprawa ta, na pozór wyjątkowa czy egzotyczna, nadająca się raczej do notki w pitavalu niż do poważnego kulturoznawczego śledztwa, w istocie odsłania rysy typowe, związane z charakterem przemian modernistycznej Warszawy i kultury polskiej tamtego czasu.
Napad na redakcję
Zacząć jednak wypada od rekonstrukcji wydarzeń. „Kurier Warszawski” z dnia 22 kwietnia 1896 r. donosił, że poprzedniego dnia w mieszkaniu redaktora „Muchy” przy ul. Włodzimierskiej nr 10 rozegrała się „krwawa scena”. Jej bohaterami byli redaktor pisma Władysław Buchner oraz Władysław Grajnert. Ten ostatni, obrażony za satyryczny wierszyk zamieszczony w „Musze” na temat swojej powieści pt. Zbrodniarz, osobiście domagał się od redaktora odwołania obelg tam zawartych. Gdy „żądaniu temu stanowczo odmówiono”, zapowiedział „że czekać będzie z czterema ludźmi na p. Buchnera i że go zabije”. Przerażony redaktor wziął do kieszeni rewolwer, a gdy Grajnert powrócił i na schodach rzucił się nań z pięściami, zaatakowany wystrzelił dwa razy, w wyniku czego pisarz został ciężko ranny i odwieziony do szpitala, gdzie pomimo wysiłków lekarzy wkrótce zmarł. Trzy dni później lwowska „Gazeta Narodowa”, za warszawskim „Słowem” informowała czytelników o dalszych szczegółach tego wydarzenia, dorzucając wiadomość o „jakimś indywiduum z kartką” od Grajnerta, która wywabiła redaktora na nieszczęsne schody; na kartce widniał tekst jak wyjęty z powieści kryminalnej: „Panie Buchner, czekam”.
W trakcie procesu Buchnera, który odbył się we wrześniu 1896 r., przypominano wszystkie szczegóły tej tragedii. Pisarz i redaktor znali się wcześniej z pracy w „Kurierze Porannym”. Gdy Grajnert wydał powieść, poprosił Buchnera o zamieszczenie na jej temat jakiejś wzmianki czy recenzji w „Musze”, co więcej – prośbę swoją natarczywie ponawiał. Buchner, jak wynika z jego zeznań relacjonowanych w prasie, nie miał dobrego zdania o Zbrodniarzu, Grajnert jednak nalegał, przekonując, że zależy mu na reklamie. Buchner dał więc w końcu powieść do przeczytania swojemu współpracownikowi, niejakiemu Kośmińskiemu (który zmarł zresztą przed rozpoczęciem śledztwa), a ten napisał następujący wierszyk:
Że napisanie książki dziś się różnym zdarza,
Więc tedy i pan Grajnert napisał „Zbrodniarza” –
A za to arcydzieło, z estymy oznaką,
Niech przyjmie do się autor apostrofę taką:
Panie Graj, panie Nert,
Jest to bredni sterta stert –
Panie Nert, panie Graj,
Grafomanów minął maj!
Że powieść „kryminalna” jest więcej niż blada,
Pan Grajnert zaś „ciąg dalszy” (!!!) jeszcze zapowiada,
I gwałtem chce Rozbickim zostać albo Baką,
Więc niechaj raczy przyjąć apostrofę taką:
Panie Graj, Panie Nert
Pegaz twój to lichy „Pferd” –
Panie Nert, panie Graj,
Dalszym ciągom pokój daj!

Obrońca Buchnera tak komentował w czasie wrześniowego procesu: „Wierszyk (…) był rzeczywiście niesmaczny i nie nadawał się może do druku, ale znów nie godził przecie na honor autora” – bo „nie zawiera w sobie nic więcej ponad zarzut zupełnej lichości utworu”. W czasie procesu podkreślano przeczulenie autora, który przecież, jak każdy pisarz, powinien być przygotowany na różne opinie o swoim dziele. Jak przekonywał obrońca, gra z nazwiskiem Grajnerta w opublikowanym tekście była może niewłaściwa, ale niegroźna, tym bardziej, że redaktor „Muchy” sam dokonywał podobnych operacji na własnym nazwisku, publikując pod pseudonimem Ner Buch. W czasie procesu przypominano też, że „Mucha” jest pismem satyrycznym.
Humor tego żartobliwego wierszyka nie jest na pewno najwyższych lotów. Dziś możemy powiedzieć, że zaatakowany pisarz mógł się obrazić o wiele rzeczy – i o porównanie go do księdza Baki – pod koniec XIX w. symbolu grafomanii, i o porównanie do Sotera Rozbickiego, autora kabaretowych kupletów i popularnych piosenek, które wykonywał z akompaniamentem gitary. Kpiny z nazwiska były na pewno obraźliwe – jego wyróżnione cząstki przybrały bowiem formę znaczącą. Cząstka „Nert” kojarzyć się mogła ze słowem „nerd” (tak samo brzmiącym w niemieckim i w jidysz), a oznaczającym frajera. Ku takiemu rozumieniu zdawał się też podprowadzać czytelnika autor posługując się niemieckim słowem „Pferd” (czyli koń, rumak). Na ten wierszyk Grajnert, jak wynika z zeznań Buchnera, odpowiedzieć miał własnym utworem przeznaczonym także do „Muchy”, lecz był to wiersz „tak nieprzyzwoity i obrażający, że wydrukować go było niepodobna”. Próbując zmusić redaktora do publikacji, pisarz pierwszy raz miał zagrozić, że go zabije.
Proces zakończył się uniewinnieniem Buchnera, który zresztą pozostawał redaktorem naczelnym „Muchy” aż do roku 1939. Biegli podkreślali, że atak Grajnerta był spowodowany być może jakąś dysfunkcją psychiczną, a redaktor mógł się w istocie obawiać o swoje życie, zabił więc w samoobronie, przypominano też, że mógł się obawiać o żonę i dziecko. Opinia publiczna patrzyła być może na sprawę inaczej. Świadczy o tym anonimowa fraszka, która po śmierci „krewkiego autora” (jak Grajnerta nazywała prasa) ukazała się w jednej z warszawskich gazet:
Panie Ner, panie Buch,
Nie trza było strzelać w brzuch.

Powieść jest tak głupia
„Powieść jest tak głupia, iż trudno coś dobrego o niej napisać” – tak miał odpowiedzieć Buchner powtórnie indagowany przez Grajnerta w sprawie recenzji w „Musze”. W rzeczywistości utwór ten, z dzisiejszej perspektywy, nie wydaje się jakoś drastycznie odbiegać od poziomu wielu powieści popularnych swojej epoki. Na pewno autor zadbał o „suspence”, o zainteresowanie czytelnika przebiegiem akcji, ulokowanej w realiach, z grubsza rzecz biorąc, rozpoznawalnych dla ówczesnego odbiorcy. Te strategie autorskie dobrze wpisują się w charakterystyczną dla tego obiegu czytelnictwa formułę „realizmu niedojrzałego”, zaproponowanej przez Izabelę Poniatowską. Zgodnie z tą formułą bohaterowie Zbrodniarza to konstrukcje dość stereotypowe, wyposażone w cechy łatwo rozpoznawalne dla mieszkańców masowej wyobraźni. Miażdżąca opinia redaktora „Muchy” mogła by się zatem wpisywać w anatemy, które na „powieści-flądry” czy „powieści dziennikarskie” zgodnie ciskała krytyka literacka tamtego czasu. Buchnera jednak chyba trudno ulokować pośród tych głosów – bo „Mucha” była przecież pismem również przeznaczonym dla czytelnika popularnego. Może więc źródłem niechęci Buchnera był przede wszystkim np. lęk przed konkurencją?
Wydaje się jednak, że mogło tu chodzić o coś jeszcze innego. Grajnert, realizując typowe strategie sensacyjnej powieści popularnej, pisał jednocześnie o współczesnej sobie Warszawie. Pora się więc w tym momencie przyjrzeć strukturze intrygi, by potem spytać o jej domniemane związki z ówczesnymi realiami. Akcja Zbrodniarza rozgrywa się w Warszawie, którą czytelnik ogląda z perspektywy społecznie wykluczonych (bezdomni, zdeklasowani, alkoholicy) oraz przedstawicieli świata przestępczego, jak Wicek „dowcipniś, były roznosiciel gazet, obecnie rycerz niewiadomego przemysłu”.
W gronie tym pojawia się także główny bohater, Gondawa, bezrobotny inteligent. Jego żona, Karolina, zamiast go wspierać, domaga się tylko pieniędzy – bo tego nauczył ją Żyd Silberfunk, w którego kantorze jest zatrudniona jako kasjerka. Motyw „zarażania” kobiety agresywną interesownością splata się tu z wątkiem romansowym. Silberfunk w tym samym czasie budzi w kobiecie niezdrowe żądze i miłość do pieniędzy. Wygnany przez żonę Gondawa zapada na chorobliwą nienawiść do Silberfunka, którego z czasem zaczyna wini
nie tylko za rozpad swojego małżeństwa, ale także za wszystkie życiowe klęski. Gondawa trafia na ulicę, wpada w alkoholizm. W takich okolicznościach rodzi się pomysł zbrodni, który połączy bohatera z Rudym Jankiem, przestępcą znanym w całej Europie Środkowej, którego życie było „istnym romansem kryminalnym” (s.67). Gondawa wraz z Rudym Jankiem i Wickiem napadają na kantor Silberfunka z zamiarem ukarania go za zrujnowanie małżeństwa i jednocześnie z zamiarem rabunku. Właściciel kantoru zostaje w końcu zabity przez Gondawę , ale napad nie przynosi spodziewanych korzyści finansowych – kasa kantoru okazuje się pusta, bo jego właściciel wybrał pieniądze w celu zakupu ziemiańskiego majątku, w którym chciał zamieszkać z Karoliną i udawać szlachcica. Postać właściciela kantoru utkana została z cech stereotypowych składających się na typowy portret żydowskiego lichwiarza (np. z popularnych tez wówczas powieści Klemensa Junoszy Szaniawskiego) : jest to cyniczny, bezwzględny gracz, za nic mający świętość małżeństwa, więc jego śmierć zdaje się tu być słuszną karą.
Efektem układów Rudego Janka z Gondawą jest to, że ten ostatni, już po morderstwie, bierze udział razem z kryminalistą w ukartowanym wcześniej napadzie na nadwiślańskie żydowskie miasteczko, w którym mieszka bogacz Rajchfisz, jak się w końcu okaże, zięć Silberfunka. Rudy Janek wznieca pożar, który w końcu obejmuje całe miasteczko, 1000 osób zostaje bez dachu nad głową. Nakręcająca się spirala tragicznych wydarzeń ma swój początek w działaniach Silberfunka, których efekty przenoszą się na jego rodzinę, a w końcu – na całą żydowską zbiorowość. Jeśli na początku powieści bezrobotny Gondawa wydaje się typowym dla ówczesnego społeczeństwa przedstawicielem „zbędnych inteligentów”, to w miarę rozwoju akcji okazuje się przede wszystkim ofiarą Żyda, którego bezwzględność i niemoralność doprowadza do zbrodni. Akt zabójstwa czytelnik może zatem interpretować jako słuszną karę dla cudzołożnika i lichwiarza. Gondawa pozostaje niewinny, zresztą w końcu sam przyznaje się do popełnienia przestępstwa. Grajnert przejmująco, nie szczędząc efektów melodramatycznych (jak obłęd Żydówki), pokazuje tragedię miasteczka, którego pożar ówczesnym czytelnikom mógł kojarzyć się z niedawną falą pogromów w Królestwie Polskim i Cesarstwie Rosyjskim. Jednocześnie prowadzi odbiorcę do wniosku, że w istocie tym tragicznym wydarzeniom winni są sami Żydzi. W postaci Gondawy autor realizuje schemat „niewinnego zbrodniarza”, w głębi duszy wrażliwego i naiwnego, a przymuszonego do przestępstwa przez niecne działania Izraelitów. Bo Żydem okazuje się także Rudy Janek, naprawdę Johan Bilner, urodzony zapewne w miasteczku M. (tam, jak się dowiadujemy, zmarła jego matka), a działający w Poczdamie i w Warszawie. Zdaje się on należeć do międzynarodowego żydowskiego świata zbrodni – tej samej sieci, która pojawia się w wydanej kilka lat wcześniej powieści kryminalnej Tajemnice Nalewek (1888) pióra warszawskiego dziennikarza Henryka Nagla.
Obraz środowiska żydowskiego w Zbrodniarzu, utkany z łatwo rozpoznawalnych klisz i stereotypów, na pewno dostarczać mógł argumentów antysemitom, tak aktywnym w Warszawie AD 1896. Wizja polskiego naiwnego inteligenta, który pada ofiarą żydowskich knowań, „niewinnego zbrodniarza”, znakomicie wpisywała się w antysemicką publicystykę tego czasu, budującą w czytelnikach psychozę lęku, np. autorstwa Jana Jeleńskiego, który w r. 1887 tak pisał na łamach warszawskiej „Roli”: „Żyd, wypędzany zewsząd, wcisnął się do naszego domu i w zamian za udzieloną gościnność grozi uduszeniem”.

Prof. dr hab. Mieczysław Dąbrowski
Nowoczesny dyskurs literatury Triestu

Starość albo dobry początek

Starość to tytuł powieści Italo Svevo; wydana jeszcze pod koniec XIX wieku, w zasadzie przynależy do kręgu literatury dekadenckiej i po trosze taka właśnie jest. Nikt zresztą jej wtedy nie zauważył, przeszła bez echa, Svevo, a właściwie Ettore Schmitz, reprezentant licznej diaspory żydowskiej w Trieście, zajął się więc karierą zawodową, wyjechał do Anglii, potem do Niemiec, gdzie zgłębiał tajniki handlu (tam też zmienił nazwisko, po włosku svevo = Szwab), ogólnie pisał mało i raczej do szuflady. W roku 1923, po obojętnym przyjęciu kolejnej powieści pt. Zino Cosini, napisał list do Joyce’a, przebywającego w Paryżu, u którego w Trieście, dawno temu, pobierał lekcje angielskiego, posłał mu swoje książki, ten zadbał o pozytywne recenzje w czasopismach francuskich (równolegle we Włoszech, za namową Bazlena, z pochwalnym esejem wystąpił Eugenio Montale) i w ten sposób Svevo („Schmitz? Ten głupiec!” – miał zawołać jego kolega z pracy dowiedziawszy się, że ten wydał książkę) objawił się szerszej publiczności jako pisarz całą gębą. Umiera jednak niedługo potem, bo w 1928 roku wskutek powikłań po wypadku samochodowym, pozostawiwszy strzępki prac literackich. Dziś uważany jest za ojca nowoczesnej powieści włoskiej. Najważniejsze w jego dorobku okazują się właśnie Starość i Zino Cosini.
Starość z 1897 roku ma za temat perypetie miłosne niejakiego Emilio Brentaniego, który przypadkowo zadaje się z Angioliną Zarri; głęboka i subtelna analiza uczuć i odczuć bohatera w związku z rozmaitymi meandrami miłości stanowi jej trzon. Spotkania, zaloty, zawody miłosne, rozstania, powroty, rozkosz i cierpienie z tym związane – w gruncie rzeczy nihil novi sub sole. Ale jest tu kilka aspektów, które wyznaczają dukt nowoczesnej prozy, warto zwrócić na nie uwagę. Przede wszystkim chodzi o przesunięcie punktu ciężkości ze społeczeństwa na jednostkę, a co się z tym wiąże z całości na szczegół i ze stylu przezroczystego na idiomatyczny. Wprawdzie Triest jako przestrzeń i społeczność ludzka jest obecny w tej narracji, ale tylko jako ogólna rama i to raczej przez ukształtowanie topograficzne (podmiejskie drogi, ulice, murki, park, ławka, kawiarnia), a nie przez swoją substancję społeczną. Społeczeństwa jako ramy, w której funkcjonuje jednostka, tak ważny czynnik dla pisarstwa dziewiętnastowiecznego aż po Tomasza Manna, prawie tu nie widać. Pisarza interesuje tylko bohater i jego najbliższe otoczenie: małe mieszkanie ze słabowitą siostrą pilnującą kuchni, Angiolina w jej równie skromnym mieszkaniu i pracownia przyjaciela rzeźbiarza, Stefano Balli. To wszystko. Brentani i Stefano nazywani są bez ogródek egoistami. Jeśli będziemy pamiętać, że powieść XIX-wieczna to wielka historia i socjologia życia społecznego ukazane w języku naturalizmu lub/i realizmu (Zola, Balzac, Stendhal, Dickens, Dostojewski, Tołstoj, Prus, Orzeszkowa), to ta zmiana ma swoje filozoficzne i poetologiczne znaczenie. Można powiedzieć, że dokonało się tu przesunięcie z obserwacji społeczeństwa (vide: G.Lukacs i jego Powieść jako mieszczańska epopeja) na stronę jednostki i jej perypetii wewnętrznych i zewnętrznych, opowiedziane językiem psychologii, które zakreślają małe, za to gęsto utkane koło, które wygląda jak pole operacyjne chirurga. Miłosne spotkania z Angioliną, rozmowy ze Stefano o tym związku (byli wieloletnimi przyjaciółmi, Stefano jest marnym rzeźbiarzem, za to wybitnym uwodzicielem, ma ochotę instruować w tej materii swojego przyjaciela), ataki zazdrości Brentaniego, śledzenie intryg i zdrad Angioliny, którą można by obsadzić w roli prowincjonalnej kobiety fatalnej. W istocie jest to dziewczyna z biednego domu, która zadaje się z wieloma mężczyznami równocześnie, aby ratować jego finansowe podstawy (na końcu Brentani nazywa ją więc „tym” słowem!). Zatem jej niełatwa egzystencja, chęć podobania się wszystkim, pewien rodzaj dziecięcej naiwności, jaki ją cechuje, a także obraz niefortunnego uczucia, jakim Amalia, siostra Brentaniego obdarzyła Stefano (dowiadujemy się o tym z jej snów), jej śmierć wreszcie – to wszystko wypełnia karty powieści, którą, po ponad stu latach, czyta się z równym zainteresowaniem jak współczesne teksty Tulli czy Tokarczuk.
Druga sprawa, to charakter samego bohatera. Wspomniałem o cechach dekadenckich i da się je wprawdzie wskazać, ale wydaje się, że Svevo przekroczył tę konwencję; jego bohater nie jest (tylko) dekadentem z końca XIX wieku (na takiego w tym środowisku nie było chyba miejsca), lecz odwrotną stroną nowoczesnego arywisty, człowiekiem odwracającym się z niechęcią od poczynań, które miałyby zwiększyć jego szanse na rynku pracy, otworzyć mu jakieś dodatkowe możliwości. Widzi je i rozumie, ale korzystać z nich nie chce. Jest skromnym urzędnikiem w firmie ubezpieczeniowej i nikim więcej być nie pragnie. Dekadentyzm krył w sobie, jak wiadomo, i ten aspekt: ucieczka w chorobę duszy, w spleen, w melancholię lub sztukę (Brentani jest też taką zapomnianą lokalną sławą literacką i ma „[l]iteracki nawyk” ujmowania swojego życia w ramy doświadczenia sztuki, zob. s. 194) były sposobem reakcji na podwyższone oczekiwania społeczne wobec jednostki, postawienie jej wobec wymogów rywalizacji z kobietami, które wchodzą wtedy masowo do gry społecznej, koniecznością zmierzenia się z nowoczesnością techniczną, którą nie wszyscy akceptowali. W tym sensie Emilio Brentani przypomina niektóre postaci z Człowieka bez właściwości Musila czy Marsza Radetzky’ego Józefa Rotha (a dalej także Kafki i Schulza), zagubione między paradygmatem dziewiętnastowiecznym a nowoczesnymi wyzwaniami. Taki jest bohater Starości. Prawdopodobnie tytuł ma oddawać tę psychiczną „starość”, Brentani przynależy do kultury, która właśnie odchodzi. „Przez jego życie przeszły miłość i cierpienie i pozbawiony tych elementów czuł się jak ktoś, komu amputowano istotną część ciała. Z wolna jednak pustka się zapełniała. Powróciło upodobanie do spokoju, do pewności, troska o siebie samego odebrała mu wszelkie inne pragnienia” (215, podkr. moje, MD). Krytyka używa tu włoskiego określenia „inetti” podkreślając, że chodzi o ludzi nieprzystosowanych, którzy nie potrafią lub nie chcą iść z duchem czasu, opierają się mu, pielęgnują tradycyjne wyobrażenia o sobie i stosunkach międzyludzkich, lekceważąc wymogi aktualnego życia. Takim bohaterem jest u Rotha Karol Józef von Trotta, dostrzegający nowe okoliczności, ale nie znajdujący języka, aby je wypowiedzieć a tym bardziej – stosownie na nie odpowiedzieć. Svevo zwraca na ten problem uwagę pod koniec powieści, używając pojęcia „prostoduszność”. Jego sąsiadka z kamienicy, pani Elena, która pielęgnowała w chorobie Amalię, mówi tak o swojej służącej: „Giovanna jest taka dobra. Zbyt prostoduszna. To dziwne, że w naszych czasach można znaleźć osobę prostoduszną. Ma się chęć wyleczyć ją z tej zachwycającej choroby” (211-212, podkr. moje, MD). Generalnie chodzi o typ jednostki, która nie potrafi dorównać kroku coraz bardziej hyżej nowoczesności, takiej, jak ją opisywał Spengler w Der Untegang des Abendlandes: miejskiej, inteligentnej, chorej i bezpłodnej intelektualnie. Obstaje przy tym, co było, pozostaje w izolacji. Na przykład bohater Musila, Ulrich, stoi na rozdrożu, jego inteligencja i analityczna pasja nie pozwalają mu przyjąć żadnej rzeczy do wiadomości w takiej postaci, w jakiej się jawi, ale te intelektualne ćwiczenia nie dają z kolei satysfakcji ani oparcia w życiu. Ulrich wytwarza jednak swoiste napięcie między różniącymi się wartościami, podkreśla znaczenie różnorodności i nowoczesnego relatywizmu, co stanowi z pewnością cechę współczesnej świadomości i kultury mentalnej. Jego przeciwieństwem jest przemysłowiec pruski, Arnheim, który używa swojego rozumu i inteligencji instrumentalnie, jednostronnie, chce Ulricha w pewnym momencie u siebie zatrudnić (czyli kupić), ale ten odmawia. Przykłady te pokazują proces otwierania się nożyc między tym, co w paradygmacie nowoczesności absolutnie awangardowe a tym, co jest jej ariergardą, co ją stabilizuje i łączy z tradycją. Nowoczesność bowiem to złożony projekt świadomościowy i kulturowy, produkt, w którym tę opozycję trzeba brać stale pod uwagę. Z jednej bowiem strony nowoczesność prowadzi do wytworzenia gatunku homo faber (vide powieść Maxa Frischa pod tym tytułem czy Coś się stało Josepha Hellera), z drugiej – antybohatera (jak w Kartotece Różewicza, ale także w powieści Człowiek, który śpi G. Pereca, Michela z Cząstek elementarnych Houellebecqa, a może właśnie jak Brentaniego), oba typy mentalne w równej mierze odpowiadają na pytanie, jaki jest człowiek dwudziestowieczny. Nie bez powodu uważa się, że wysoki modernizm oznacza literaturę, która sięga po znaki nowoczesności jak po owoc zakazany: pragnie go, ale ogląda się na zakazy z poprzedniej epoki (konwencji), z czego wywodzi się to twórcze napięcie widoczne w tekstach od Prousta do późnego Tomasza Manna.

Inne morze C. Magrisa: nowoczesne aporie

W podobnych miejscach i klimatach umieszcza akcję swojej minipowieści Claudio Magris. Inne morze (1991) jest właściwie jednowątkowym opowiadaniem, w stylu Iwaszkiewicza, poświęconym trójce przyjaciół z Gorycji – Nino, Enrico i Karlo – wybitnych uczniów c.-k. Staatsgymnasium , których losy śledzi się i opowiada aż do śmierci ostatniego z nich, Enrico Mreule, w 1959 roku. Tekst jest literacką opowieścią o postaci historycznej: filozof Carlo Michelstaedter wywodzi się z Gorycji, małego miasteczka na pograniczu włosko-słoweńskim. Tu także warto przypomnieć Musila: jego tekst pt. Niepokoje wychowanka Törlessa z 1906 roku opowiada podobną historię gimnazjalnej przyjaźni, ale Musil skupił się przede wszystkim na zagadnieniu władzy sprzężonej z homoseksualnym pożądaniem, choć i tam istotnym wątkiem filozoficznym jest pewna zagadkowa formuła matematyczna. Musil opowiada o doświadczeniu, które mógł znać jako uczeń podobnego zakładu (choć tekst nosi cechy fikcjonalności), Magris z odległej przecież perspektywy czasowej rozpatruje kulturową wartość pewnego modelu istnienia. Michelstaedter jest filozofem i matematykiem (kojarzy mi się z Wittgensteinem), który pisze w 1909 roku tekst pomyślany jako teza doktorska pt. Perswazja i retoryka, w nim formułuje koncepcję życia prawdziwego – perswazji właśnie. Żyć w perswazji, to znaczy żyć autentycznie, kontemplatywnie, opierać się przymusom i konwencjom, cieszyć się każdą chwilą. Według autora jest to „posiadanie w teraźniejszości własnego życia i własnej osoby, zdolność przeżywania w pełni każdej chwili, bez poświęcania jej dla czegoś, co ma dopiero nadejść i czego oczekuje się niecierpliwie/…/” (s.51). Sam autor nie potrafił sprostać tej koncepcji i w 1910 roku popełnia samobójstwo, w dodatku w synagodze ( w skrajnej i nieco, przyznaję, przewrotnej interpretacji można to odczytać pozytywnie: pozbawienie się życia w sytuacji, która wydaje się nie do zniesienia, jest gestem autentycznym; być może Carlo tak myślał strzelając sobie w głowę po kłótni z matką…), ale jego zasadę praktykuje w swoim życiu Enrico, tak zresztą były postrzegane jego decyzje życiowe. Przyjaciel w liście pisze: „/…/to, co Carlo nam podarował, ty realizujesz i udowadniasz każdym poszczególnym czynem swojego obecnego życia /…/, osoby związane blisko z Carlem traktują cię jako jedynego człowieka jego miary” (s. 38). Bowiem Enrico, ponieważ nie chce się podporządkować władzy i zostać żołnierzem, wyjeżdża w 1909 roku do Argentyny, tam na rozległych pastwiskach Patagonii hoduje bydło, handluje nim, rzadko spotyka się z ludźmi, kupuje miłość przygodnych kobiet, podczytuje klasyków i rozmyśla. Żyje. Nie starcza mu energii, żeby odpisywać na listy, zbywa przyjaciół i rodzinę kartkami z jednozdaniowym komunikatem, trwa z dnia na dzień. Tęskni zrazu za pozostawionymi w kraju bliskimi, ale nie na tyle silnie, aby nie można było wytrzymać. Jednak w roku 1922 wraca do Gorycji, która jest już wtedy włoska, zaczyna organizować sobie życie, podejmuje pracę nauczyciela greki i łaciny. W 1933 roku przenosi się do Umago, w następnym żeni się, nie dba jednak ani o dom, ani o kobietę, więc piękna Anita go opuszcza nie wywołując w nim zresztą cierpienia, ponieważ z dawna jest już oschły emocjonalnie. Filozofia wprowadza go wprawdzie na wysokie płaszczyzny abstrakcji i kontemplacji istnienia, ale odbiera mu zdolność przeżywania codziennych zdarzeń. W życiu Enrico pojawia się Lini, która akceptuje jego dziwactwa, Enrico kupuje pole w niedalekiej wsi Salvore, które oddaje w dzierżawę i z tego żyje spędzając dni nad morzem lub w morzu, na łodzi. Potem przychodzą Niemcy, następnie oddziały Tity, Istria robi się jugosłowiańska. Jego życie Űbermenscha jest niby autentyczne, ale – pozbawione kotwic rodzinnych i społecznych – zamienia się stopniowo w dziwaczną egzystencję poza czy ponad jakąkolwiek społeczną ramą i etyką, co w końcu oznacza totalną marginalizację, wyobcowanie i zapomnienie. Umiera w towarzystwie Lini, która – uzależniona od alkoholu – opiekowała się nim jak potrafiła, on zaś nikomu za nic nie czuł się zobowiązany.
Powieść jest gorzką refleksją nad pewną aporią, jaka rodzi się zawsze między chęcią doświadczania życia w sposób autentyczny i prawdziwy a jednoczesnym i nieuchronnym skazaniem takiego sposobu istnienia na marginalizację i klęskę. Jest to niewątpliwie jedna z cech współczesnego świata, cecha nowoczesności, jej prosta konsekwencja. Dlatego Ch. Taylor, (ale i Z. Bauman) tak bardzo zwraca uwagę na konieczność negocjowania naszej społecznej tożsamości, sama z siebie jest w nowoczesnych społeczeństwach niczym. Takie rozumienie tożsamości możliwe było, być może, w dodziewiętnastowiecznym systemie feudalnym, a i to na jego szczytach, nowoczesność zabrała ten azyl, podważyła reguły rządzące tamtym stylem, jest to model istnienia, który można traktować tylko w kategoriach pięknej utopii. Magris zafascynowany jest zarówno postacią Michelstaedtera, wspomina o nim w różnych esejach, jak i jego koncepcją, którą widać, jak wysoko ceni, w przeciwieństwie do retoryki, ale w tym pięknym,

Zatrzymany czas

W eseju pt. Miejsca literatury – Triest Claudio Magris zwraca uwagę na szczególność Triestu, która wyraża się anachronizmami, nielinearnością czasu, addytywnością doświadczeń, licznymi sprzecznościami. „Triesteńskość – pisze – [to] żywotność i melancholia /…/ to także – a może przede wszystkim – młodzieńcza witalność, uwolniona w szorstkim, niezręcznym geście od szarości cywilizacji”. Wszystkie te cechy wskazują na osobliwy charakter tego miejsca, które jest i nie jest utkane z literatury (bo literatura je opisuje i w pewien sposób „daje świadectwo”, ale zarazem nie wyznacza podstawowego nurtu miejskiego życia). Żyje się tu jednocześnie w różnych czasach, ponieważ miasto konserwuje różne tradycje i pamiątki przeszłości. Znaków i śladów kultury dawniejszej się nie usuwa, lecz je pielęgnuje i włącza w aktualną strukturę, co sprawia, że – wymieszana i anachroniczna – pozwala zatrzymać czas. „Znajdujemy się wewnątrz kolażu – pisze Magris – gdzie nic nie stało się przeszłością i żadna rana nie zagoiła się w czasie, w którym wszystko jest teraźniejszością, otwartą i niegotową, wszystko ze sobą współistnieje i pozostaje współczesne: monarchia austro-węgierska, faszyzm, rok 1945, nostalgia za c.k. Austrią, nacjonalizm i dążenia niepodległościowe, patrioci włoscy o słoweńskich nazwiskach i vice versa […] wytrwała mądrość żydowskiej Mitteleuropy, dyskretna inteligencja Słoweńców i epicka, spokojna mieszkańców Friuli […], ta wyliczanka jednoczesności i równoległości jest dość długa i obejmuje wiele kwestii. Mitteleuropa, a do niej należy Triest – jest przede wszystkim, zdaniem pisarza, „katolicka i żydowska, a kiedy brakuje jednego z tych elementów, staje się koślawa”. Ta jednoczesność, „zawieszenie czasu” determinuje charakter literackiego tekstu triesteńskiego, który jest meandryczny, nieepicki, raczej eseistyczny (jak jego własny), dodajmy do tego dyskursywność, brak uniwersalistycznych ambicji, ściszenie tonu. To są cechy tekstu lokalnego, ale – jeśli się zważy, że dziś wolimy operować pojęciami (g)lokalności niż uniwersaliami (planetarność), które prawie nigdzie nie przystają ściśle do rzeczywistości – to jesteśmy w istocie w samym środku współczesnej wrażliwości.

(Nastąpi poszerzenie artykułu o inne teksty triesteńczyków, zwłaszcza Zino Cosini Sveva, dokładniejsza analiza wierszy Saby, utworów Slatapera, a zwłaszcza Borisa Pahora, słoweńskiego pisarza, członka tamtejszej mniejszości (którego nie ma po polsku). Eseistyczne teksty Magrisa posłużą jako współczesna klamra zamykająca to doświadczenie, którego istoty pisarz-profesor germanistyki jest najzupełniej świadomy.)

dr Mateusz Chmurski
Dziennik pisarza środkowoeuropejskiego

Dyskusje wokół wydanych niedawno (2013) Kronosu Witolda Gombrowicza
(i znamiennej odmowy jego francuskiego przekładu) czy Dzienników Jarosława Iwaszkiewicza – ukazują nie tylko narastające co najmniej od półwiecza zainteresowanie tożsamościowym wymiarem zapisu literackiego, ale i kontrowersje, jakie wzbudza do dziś upublicznianie podobnych „prywatnych dzienników”. Odkrycie antropologicznego wymiaru pisarstwa dziennikowego w rozwijających się z coraz większą intensywnością badaniach nad pisarstwem autobiograficznym (związanych m.in.: we Francji z pracami Philippe’a Lejeuna, na Węgrzech – Zoltána Z. Várgi, a w Polsce – Pawła Rodaka) pozwala jednocześnie wyraźniej naświetlić źródłową rolę pisarstwa diarystycznego wobec egzystencjalnego wymiaru literatury nowoczesnej czy też podważenia dotychczasowych podziałów genologicznych. Celem niniejszego artykułu jest próba typologicznej charakterystyki dzienników pisarzy środkowoeuropejskich na tle europejskiej ewolucji gatunku: próba odpowiedzi na pytanie o specyfikę ich rozwoju, form i znaczeń w regionie.
Punkt wyjścia stanowi proponowanej refleksji zbieżność zainteresowania zapisem intymnym z dwoma dalszymi przesunięciami epistemologicznymi, które dokonały się w ostatnich dziesięcioleciach: rozwojem badań nad lokalnym postrzeganiem zjawisk kultury – a w szczególności dziedzictwa Europy Środkowej – oraz tendencją
do dostrzegania w nowoczesności nieustannej dialektyki konkurencyjnych narracji.
Proponowana teza zakłada, że kryzys tożsamości nowoczesnej przełożył się już w końcu XIX i na początku XX wieku na rewizję tradycyjnie przyjmowanych rozróżnień między rodzajami i gatunkami literackimi, pisarstwem publicznym i intymnym.
W jej wyniku wydawane nieraz dopiero dziś dzienniki epoki okazują się częstokroć zdecydowanie więcej niż świadectwem. Analiza rytmu zapisu czy rękopisów dzienników pozwala na naświetlenie w ich obrębie głębokich związków zarówno między egzystencją a fikcją, jak i między zapisem intymnym a twórczością wydawaną za życia poszczególnych autorów. Paradygmatycznym przykładem pozostają tu dzienniki Witolda Gombrowicza, lecz podobne zjawiska dostrzec można przykładowo już w twórczości Karola Irzykowskiego.
Pisarstwo dziennikowe pozwala tak odsłonić fundamentalny splot wyzwań tożsamościowych, społeczno-kulturowych i literackich, którym sprostać miał każdy z tekstów. W ten sposób możliwe staje się uchwycenie tych sytuacji, w których – przynajmniej częściowo – zawieszona zostaje granica między autorem a tekstem. Innymi słowy chodzi o moment tekstualnego uchylenia: zespół strategii, których celem są zarówno innowacja stricte literacka, jak i odpowiedź na niepokój i głęboki kryzys, który odzwierciedlają dzienniki danego autora.
Syntetyczny przegląd stanu badań pozwoli na zaproponowanie ram analitycznych dla poddania analizie zapisków intymnych sześciu wybranych twórców Monarchii Austro-Węgierskiej. Z jednej strony Egon Schiele, Robert Musil, Artur Schnitzler, z drugiej Géza Csáth, Karol Irzykowski i Ladislav Klíma – ci reprezentujący wiedeńską, praską, budapeszteńską czy galicyjską modernę pisarze wbrew wszystkim różnicom okazują się bowiem współtworzyć jeden model model dziennika pisarza odpowiadający wczesnej nowoczesności w tym szczególnym regionie Europy. Najbardziej swoiste aspekty tej formy pisarstwa, związane ze szczególnym charakterem ewolucji kultur regionu, w którym wybory językowe czy literackie przekładały się nieustannie na wybory tożsamościowe, stanowią: rola marginaliów zapisu i tabu kulturowych (zarówno w epoce, jak i w późniejszej recepcji), przenikanie tekstu z prozą, korespondencją czy twórczością plastyczną, wielojęzyczność, wprowadzanie protoform literackich, słowem: ciągłe kwestionowanie norm społecznych, konwencji literackich, granic gatunkowych i dyskursywnych. Punktem dojścia artykułu będzie otwarcie dyskusji nt. roli zapisu autobiograficznego w ewolucji literatur regionu końca XIX i pierwszej połowy XX wieku w oparciu o propozycję typologicznej analizy dzienników, ich materiałów, form i rytmów zapisu.

Pamięć miejsca na styku języków i kultur: Szabadka/Subotica

W roku 1910 licząca ponad milion mieszkańców Wojwodina należała do najbardziej zróżnicowanych kulturowo części Monarchii Austro-Węgierskiej: w zależności od kryteriów doliczano się tu aż 28 grup etnicznych, religijnych
i językowych. Wraz z sąsiednim Banatem region ten pozostał jednym z nielicznych, którym – aż po lata dziewięćdziesiąte minionego wieku – udało się choć częściowo uniknąć ujednoliceń populacji w wyniku traum wojen i przesiedleń. I choć bogactwo to zanika dziś stopniowo, pamięć o minionej wielokulturowości trwa nieustannie w literaturze, pisanej w językach serbskim, węgierskim, a nawet niemieckim (przykładem Melinda Nadj Abonji). Celem niniejszego artykułu jest syntetyczne spojrzenie na literackie obrazy jednego, niewielkiego miasta regionu, Szabadki/Suboticy na wybranych przykładach z literatury 1. połowy XX wieku.
Przypomnienie historii miasta i regionu pozwoli ukazać znamienne dla całej Europy Środkowej napięcie między centrum a prowincją w dwojakim sensie: ciążenia modeli zachodnioeuropejskich a także migracji ze wsi, miast i miasteczek do rosnących szybko metropolii. Najlepszym przykładem pozostaje tu twórczość dwóch czołowych pisarzy węgierskich wczesnego modernizmu, Gézy Csátha (właść. József Brenner, 1887-1919) oraz jego kuzyna, Dezső Kosztolányiego (1885-1936). W prozie obydwu autorów, których kariera literacka zaprowadziła rychło
do Budapesztu, trwa jednak zmityzowany obraz tajemniczej, magicznej prowincji (Csáth Szabadkę nazywa, zgodnie z tytułem jednego z opowiadań, A varazsló kertje, tj. Ogrodem maga, 1908). Analiza wybranych nowel ze wspomnianego cyklu, jak i fikcyjnego miasta Sárszeg z powieści Kosztolányiego (m.in. Pacsrita, 1924, Aranysárkány, 1925), znamiennie przypominającego rodzinne miasto pisarza – pozwoli ukazać, jak wbrew wszelkim różnicom obydwaj autorzy budują prywatny mit założycielski w nostalgicznym choć nie bezkrytycznym obrazie prowincji. Jednocześnie: jak silnie pozostają również złączeni węzłem powiązań tyleż rodzinnych, co stricte literackich, węzłem tym silniejszym, że związanym z biografią Csatha, prozaika, psychoanalityka, krytyka muzycznego, ale także morfinisty, mordercy własnej żony i wreszcie samobójcy.
Uzupełnieniem proponowanej refleksji będzie spojrzenie na trwałość tego mitu założycielskiego poza czy ponad historią i wstrząsami XX wieku, ba, a nawet poza czy ponad językami regionu. Jednym z nieustannie powracających elementów budowanego w późniejszej literaturze mitu Szabadki/Suboticy i jej twórców jest bowiem życie i dzieło Csátha. Kontrowersyjny pisarz i psychiatra pozostaje nieustannie punktem odniesienia dla twórców regionu, i to niezależnie od palących nieraz konfliktów językowych i narodowościowych, nawet w dobie rozpadu byłej Jugosławii. Stanowi swoiste alter ego nie tylko najwybitniejszego ze współczesnych pisarzy węgierskich w regionie, Ottó Tolnaiego (1940), m.in. w cyklu poetyckim árvacsáth (1992), ale także w licznych esejach i formach prozatorskich. Csáth powraca także do dziś w twórczości młodych pisarze serbskich, jak Dejan Nebrigić (1970-1999, m.in. Lavirintski rečnik, 1997, Jutarnji dnevnik, 1999) czy Mića Vujičić (1979, w powieści Oštar start, 2010). W ten sposób napięcia kontrapunktem dla linii napięć między coraz bardziej monolitycznymi centrami (władzy, języka, kultury) w regionie pozostają prowincjonalne przestrzenie pamięci.

dr Ewelina Lesisz
Kurorty galicyjskie – między centrum a prowincją

Przedmiotem analizy jest poszukiwanie opozycji bądź przenikania się pojęć prowincja-centrum w tekstach dotyczących kurortów galicyjskich (Krynicy, Szczawnicy, Zakopanego, Iwonicza, Rymanowa, Jaremcza, Kosowa). Na podstawie utworów literackich i korespondencji między innymi Kraszewskiego, Zapolskiej, Bałuckiego spróbuję wyznaczyć ówczesny „ranking” popularności miejscowości kuracyjnych i zastanowię się, czym był on uwarunkowany. Kurorty wpisują się w mit Galicji, obok którego przydatnym narzędziem interpretacyjnym jest kategoria Europy Środkowo-Wschodniej, umożliwiająca wpisanie rodzimych uzdrowisk w kod polskości, a zarazem europejskości.
Mimo ich lokalnego, prowincjonalnego charakteru, to tutaj wdrażano nowoczesne rozwiązania techniczne w zakresie medycyny. Dzięki połączeniom kolejowym i odkryciom bogactw naturalnych nastąpił rozwój ruchu uzdrowiskowego, i otwarcie nieznanych dotychczas górskich miejscowości także na inne zabory. Zdrojowiska, mimo peryferyjnego przecież położenia w monarchii austro-węgierskiej, stają się swoistym centrum nowoczesności, świadkiem przemian cywilizacyjnych, jak na warunki prowincji dosyć znacznych.
Kurorty galicyjskie łączyły cechy małego miasteczka i modnego kurortu, często o międzynarodowym charakterze i nowoczesnym obliczu. Rodzime stacje klimatyczne pełniły jednocześnie zastępczą rolę wobec zagranicznych, a pobyt w nich był swego rodzaju surogatem popularnych grand tour. Ważnym kontekstem będzie również próba analizy lokalnych odmian architektury uzdrowisk zachodnio- i wschodniogalicyjskich, noszącej cechy miejscowego ludowego stylu, który przenikał się często z innymi, np. alpejskimi wzorcami.

Przyczynek do analizy „literatury uzdrowiskowej”

Jako literaturę uzdrowiskową rozumiem zarówno wydania książkowe, jak i ukazujące się w prasie poradniki związane z życiem codziennym, higieną, zabiegami leczniczymi, oraz przewodniki o charakterze turystyczno-krajoznawczym, powstałe od połowy XIX wieku aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. Celem artykułu jest poszukiwanie wyznaczników zarówno stylu paranaukowego, popularyzującego ówczesną wiedzę medyczną i odkrycia naukowe, jak i literacko-publicystycznego.
Oferta zdrojowisk galicyjskich była skierowana do określonych odbiorców, wywodzących się z arystokracji, szlachty, mieszczaństwa polskiego bądź żydowskiego. Nastąpiła więc specjalizacja i podział kurortów na te bardziej elitarne i te dostępne dla wszystkich. Bywanie w uzdrowiskach to również kształtowanie się różnorodnych wzorców męskości, a zwłaszcza – kobiecości. Konwencje towarzyskie obowiązujące „u wód” wyznaczały role społeczne, między innymi: panny na wydaniu, młodej mężatki po porodzie, mężatki pozostającej w nieformalnej separacji, wdowy. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat można dostrzec przemiany poetyki tego typu wydawnictw. Od lat 60. XIX w. w przewodnikach dużo miejsca zajmowały działy praktyczne poświęcone rozrywkom, co stanowiło odejście od sentymentalno-historycznego charakteru podróży, ponieważ życie towarzyskie przeniosło się z przestrzeni rodzinnej, prywatnej, do miejsc publicznych.
Przewodniki eksponowały również rozdziały instruktażowe, reklamy, przydatne adresy. Wyjazd do wód należało dobrze zaplanować, także finansowo, zwłaszcza kobietom zalecano wygodne stroje, zwracano uwagę na ich zachowanie w podróży. Medyczne, zdrowotne funkcje kuracji często schodziły na dalszy plan, stawały się jedynie pretekstem do odbywania codziennych rytuałów życia towarzyskiego, związanych z cielesnością. Ten obyczajowy dyskurs przenikał się z kodem patriotycznym, narodowościowym. Galicyjskie uzdrowiska i ich bogactwa mineralne stają się rodzimym „skarbem”, wyznacznikiem tożsamości, a przymiotnik krajowy – zamiennikiem polskości.

dr Lena Magnone
Galicyjski modernizm w późnych tekstach Aleksandra Fredry

W artykule będę chciała zająć się mniej znanym obliczem Aleksandra Fredry i pokazać go przede wszystkim jako działacza na rzecz modernizacji Galicji oraz nowoczesnego pisarza galicyjskiego.
Fredro w Galicji spędził niemal całe życie, poza kampanią napoleońską i krótkim pobytem w Paryżu w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Początkowo, zwłaszcza w okresie powstania listopadowego, do którego nie dołączył, galicyjskość była dlań źródłem cierpień: w jednym z listów z tego czasu pisze, że w rodzinnym kręgu byłby całkiem szczęśliwy, gdyby nie był Polakiem, gdyby mógł się podpisać „Gin-Li-Kia-Bo-Bu, chiński mandaryn”. Podobnie w spisywanych w okresie rabacji galicyjskiej wspomnieniach napoleońskich Trzy po trzy zanotuje: „szczęście domowe Polaka jest teraz oazą kwiecistą śród puszczy Sahary”.
W interesującej interpretacji Danuty Zawadzkiej fredrowski odwrót od bohaterstwa, romantycznego heroizmu i wzniosłości oraz opowiedzenie się po stronie wyższości tego, co prywatne i cywilne byłyby związane, tak jak w przypadku Kazimierza Brodzińskiego czy Antoniego Malczewskiego, z przeżyciem klęski napoleońskiej. Co wydaje się jednak znaczące, to że Fredrze udaje się rozwiązać mickiewiczowskie napięcie między rodzinnym szczęściem a dyskomfortem polskości przez rezygnację z tego drugiego członu, i skupienie się na zbiorowości w jej wymiarze lokalnym. I tak Fredro dał się poznać jako aktywnie działający polityk, poseł galicyjski do Sejmu Stanowego oraz tzw. deputat, czyli delegat sejmu do Wydziału Stanowego, namiastki sejmowej władzy wykonawczej. Zajmował się m.in. pracami na założeniem Ziemskiego Towarzystwa Kredytowego, projektem budowy linii kolejowej łączącej Galicję z Koleją Północną, opieką nad Ossolineum i teatrem. W 1839 w uznaniu zasług został obdarzony honorowym obywatelstwem Lwowa. Podczas rabacji Fredro będzie intensywnie korespondował z Andrzejem Potockim i pisał memoriały z propozycjami rozwiązania kwestii socjalnej, zmierzającymi do przebudowy centralistycznego, zbiurokratyzowanego państwa na federacyjny związek autonomicznych krajów narodowościowych; działa także w okresie Wiosny Ludów, a po uzyskaniu przez Galicję autonomii wchodzi do pierwszego powszechnego Sejmu Krajowego. W czasie, gdy Mickiewicz odbywa wykłady w Collège de France, Fredro kieruje do Sejmu Galicyjskiego memorandum O możności i potrzebie założenia banku i kolei żelaznej w Galicji.
Wybór Fredry ewidentnie nie mieścił się w dominującym modelu polskiego patriotyzmu, czego dobitnym wyrazem jest krytyka, jaka spotkała pisarza ze strony Seweryna Goszczyńskiego, który w 1835 roku uznał jego komedie za „nienarodowe”, sprawiając, że Fredro na długie lata przestał pisać, a kiedy wrócił do tworzenia, nie wystawiał ani nie publikował swoich dzieł. Są one niemal powszechnie uznawane za niedorastające do poziomu wyznaczonego Zemstą czy Ślubami panieńskimi, zdecydowanie rzadziej omawiane i niemal nigdy nie wystawiane, podczas gdy na ich kartach rozgrywa się niezwykle interesująca rozprawa z jednej strony z galicyjskością, z drugiej – nowoczesnością, pozwalająca umieścić późne komedie Fredry obok wystąpień przedburzowców, których program literacki i społeczny, jak udowodnił Janusz Maciejewski, wyprzedza dokonania warszawskiego pozytywizmu. Za najbardziej galicyjski (i nowoczesny) utwór Fredry uznać trzeba jego ostatnią komedię Z Przemyśla do Przeszowy z 1867 roku, której cała akcja dzieje się w czasie podróży kolejowej, na odcinku tej trasy, o którą walczył Fredro w Sejmie Stanowym parę dziesiątek lat wcześniej…
W moim tekście chciałabym zinterpretować późne utwory Fredry w świetle jego galicyjskiego zaangażowania, ale także zastanowić się nad proponowaną przez Larry’ego Wolffa w pracy The Idea of Galicia koncepcją ponadnarodowej „tożsamości galicyjskiej”, również w kontekście charakterystycznych wyborów tożsamościowych podjętych przez dwóch wnuków Fredry, braci Stanisława i Andrzeja Szeptyckich, z których pierwszy został generałem wojska polskiego, a drugi Ukraińcem, metropolitą unińskim.

Transfer kulturowy psychoanalizy w Europie Środkowej przed 1918

Artykuł poświęcony będzie transferowi kulturowemu psychoanalizy w różnych krajach monarchii habsburskiej przed rozpadem imperium. Wezmę pod uwagę inteligenckie sfery polskie, węgierskie, czeskie, słowackie, ukraińskie i południowosłowiańskie, marginalnie włoskie (Triest), kontekstowo: rosyjskie. Chciałabym z jednej strony pokazać zasadniczy mechanizm rozprzestrzeniania się teorii freudowskiej na terenie Austro-Węgier, ułatwiony dzięki nie tylko wspólnemu językowi (niemiecki jako lingua franca) i modelowi edukacji (klasyczne gimnazjum, pokoleniowe lektury), ale także mobilności klasowej i społecznej, w tym roli odgrywanej przez środowiska żydowskie, a z drugiej: zaakcentować rysujące się na tym tle mniej lub bardziej wyraźne narodowe różnice.
Interesować mnie będą trzy rodzaje transferu: ze ścisłego kręgu wiedeńskich współpracowników Freuda do sfer medycznych poszczególnych krajów; z języka niemieckiego do języków narodowych (przekłady dzieł Freuda, ale także pierwsze teksty na temat psychoanalizy pisane w językach narodowych) oraz, szczególnie, z pola naukowego do pola literackiego (recepcja freudyzmu przez pisarzy i innych twórców kultury). Zajmę się tak aktorami tego transferu (pierwsi psychoanalitycy, tłumacze, popularyzatorzy), jak i mediami, za pomocą których do niego dochodziło (konkretne tytuły prasowe, wydawnictwa, ale też środowiska czy réseaux de sociabilité). Istotny będzie również namysł nad „koniunkturą recepcyjną”, czyli otwartością danych kultur na przyjęcie freudowskiej inspiracji i okolicznościami, jakie sprzyjały transferowi, a także wskazanie na strategie samego Freuda, wspierającego niektóre kierunki transferu bardziej niż inne, świadomie kreującemu sieć międzynarodowego ruchu psychoanalitycznego, który już po zakończeniu I Wojny Światowej zostanie w znacznym stopniu zinstytucjonalizowany poprzez lokalne Towarzystwa Psychoanalityczne, podlegające pod Internationale Psychoanalytische Vereinigung.
Zastosowaną metodologią będzie koncepcja transferu kulturowego sformułowana przez Michela Espagne i Michaela Wernera. W artykule będę korzystała także z teorii modernizmu transnarodowego.

dr Dawid Maria Osiński
Nowela galicyjska. Specyfika doświadczenia środkowo-wschodnioeuropejskiego

Hipoteza badawcza
Celem artykułu będzie pokazanie specyfiki noweli galicyjskiej oraz próba odpowiedzi na pytanie o definicję, zakres, charakter, kształt, wyróżniki problemowe, determinanty tematyczne i genologiczno-kompozycyjny fenomen tekstów (małych próz) pisanych z perspektywy polonocentrycznej (w mniejszym zakresie tłumaczeń tekstów z niemieckiego, ukraińskiego, jidysz, węgierskiego).
Perspektywa ta wyznacza krąg pytań o to, dlaczego specyfika noweli galicyjskiej jako gatunku jest zawieszona między kakofonią języków i obrazów kształtujących topografię literacką i kulturową Galicji doby modernizmu kulturowego (ze szczególnym uwzględnieniem doświadczenia tekstowego w noweli przełomu wieków (od lat 1870 do lat 30. XX wieku) a dążeniem do polifoniczności „zapisu” i rejestru narracyjnej struktury. Z podstawowego poziomu pytania o specyfikę i zapis narracyjny tekstu nowelistycznego (małej prozy galicyjskiej) dokonane zostanie przejście na poziom problemowy określający wartość i jakość zadawanych przez bohaterów nowel pytań o to, kim są, jakie losy kształtują ich doświadczenie, czy integracja kulturowa jest zjawiskiem budującym ich światopogląd czy rozpad określa ich status – jako członków rodzin/rodów, ich status społeczny, religijny, obyczajowy.
Rejestracja najważniejszych obszarów tematyzujących problem tożsamościowy galicyjskiej prowincji i metropolii pokażę zawieszenie między niespełnieniem kulturowym, brakiem, straconymi aspiracjami rodowych, salonowych, gospodarczo-politycznych struktur w hierarchii kulturowej Galicji i Lodomerii a wolnością związaną z nieoczywistościami galicyjskiej autonomii w języku (zwłaszcza) i przekleństwem wielojęzyczności ułatwiającej i utrudniającej jednocześnie komunikacyjne doświadczenie rozpoznania indywidualnej i wspólnotowej tożsamości.
Namysłowi poddana zostanie nowela żydowska, biedermeierowska nowela salonowa, nowela „izraelska”, małe prozy wiedeńskie (pisarzy piszących zarówno w języku polskim, jak i niemieckim). Próba wyznaczenia podgatunków w obrębie noweli galicyjskiej będzie nie tylko przydatna do określenia cech dystynktywnych noweli galicyjskiej (wobec kongresowej czy noweli, którą „roboczo” można określić nowelą pruskiego kręgu zaborczego), lecz także oznaczenia wspólnych bądź rozłącznych kręgów pytań o bohatera środkowo-wschodnioeuropejskiego (jego status, potrzeby, charakter doświadczeń kształtujących osobowość, lektury, aspiracje kulturowe). Wnioski będą dążyły do tego, by odpowiedzieć na pytanie o to, jaki model akulturacyjnej tożsamości rysuje się w małych prozach galicyjskich i czy ten model (gatunek) jest inny od tego, który jest normatywnym wzorcem dla modernizmu polskiego (zarówno z zaboru rosyjskiego, jak i austriackiego).
Diagnozą będą objęte teksty nowelistyczne (także: szkice, obrazki, gawędy, szkice powieściowe, opowiadania o charakterze jednowątkowego szkicu) m.in.: Stefanii Chłędowskiej, Wilhelminy Zyndram Kościałkowskiej, Marii Jehanne Wielopolskiej, Wilhelma Feldmana, Michała Bałuckiego, Włodzimierza Stebelskiego, Iwana Franki, Józefa Rogosza, Karla Emila Franzosa, Leopolda von Sacher-Masocha, Henryka Lichtenbauma, L. Peretza, pisarzy piszących na łamach prasy warszawskiej i lwowskiej pod pseudonimem: Emmy W., R……a L.

Felieton o / w Galicji

Hipoteza badawcza
Namysłowi analitycznemu zostaną poddane teksty felietonowe, kronikarskie, listy z podróży, korespondencje oraz teksty okolicznościowe (z Krakowa, Lwowa, Wiednia) m.in.: Jana Lama, Włodzimierza Zagórskiego, Eleonory Pechkrantz, autora piszącego pod pseudonimem Lwowianina, autorów piszących korespondencje i felietony w „Różowym Dominie”, „Szczutku”, „Chochliku”, „Dzienniku Polskim”, „Gazecie Narodowej”, „Izraelicie”.
Refleksją zostanie objęty korpus tekstów określanych wspólnym mianem felietonu, który wyznacza ramy, definicje i struktury „galicyjskości”. Ważne jest pytanie nie tyle o to, jakie reguły tekstowe pokazują konkretne realizacje felietonistów i kronikarzy galicyjskich, warszawskich, wiedeńskich, żydowskich (piszących w języku polskim na łamach prasy od lat 70. XIX wieku do początku XX wieku), ile jakie kręgi znaczeniowe, charakteryzujące doświadczenie wielokształtnej kulturowej całości, opisują. Niezborność wynikająca z wielości kultur, języków i doświadczeń zapisana w felietonach każe przesuwać bowiem bardziej akcenty z ujmowania polifoniczności Galicji (jej głosów i doświadczeń, religijnych, politycznych, rodzinnych, rodowych, obyczajowych) na nieuporządkowaną kakofoniczną strukturę amalgamatu.
Celem artykułu jest pokazanie, że zarysowane w felietonach, kronikach, korespondencjach tamtego czasu całościowe widzenie Galicji jako spectrum problemów wspólnotowych, przesuwa się jednak w tym zapisie prasowym ku rozpadowi, entropii, rozchyleniu znaczeń, rozchwianiu wspólnotowości, rozproszeniu myślenia o całości kulturowej i historycznej. Obrazowo można byłoby to ująć następująco: jako metafora i mit Galicja jest całością i spójną strukturą znaczeń, natomiast różnorodne metonimie ją określające nie pozwalają na takie stwierdzenie, nie budują bowiem spójnego, całościowego obrazu świata, wspólności wierzeń, języków, komunikacji instytucjonalnej i indywidualnej. Ta ambiwalencja i niejednoznaczność zmuszają do pytania o ramę, wspólne elementy wyznaczające typowość, specyfikę i kształt galicyjskości, wizerunek Galicjanina, a także geopolityczny charakter mapy Europy Środkowo-Wschodniej na przełomie wieków, w czasach najbardziej wyrazistego panowania Franciszka Józefa.
Wyznaczone poprzez ramy tekstów felietonistycznych: migracje, podróże, korespondencje między globalnością a lokalnością określają specyfikę dyskursu felietonowego, kronikarskiego (wydobywającego zarówno konkretną przestrzeń, jej mieszkańców, jak i pisanie z perspektywy obcego). Wyznaczeniu tych granic służyć będzie próba odpowiedzi na jedno z kluczowych pytań autorów grantu o to, jak pisarze i krytycy definiują pojęcia ‘centrum’ – ‘prowincja’, jak odpowiedź na to pytanie wpływa na losy ich bohaterów, a także czy i jeśli tak, to jak określa wybory samych pisarzy (społeczne, artystyczne, polityczne, rodzinne). Doświadczenie różnorodnych przesunięć znaczeniowych o obrębie paradygmatu „tekst galicyjski” wiąże się również z profilem i charakterem pism, w których publikuje się felietony, kroniki, korespondencje. Pokazanie tej różnicy i „wymuszania” budowania bardzo określonego typu dyskursu i zdawania relacji z ówczesnego stanu mentalności, polityki, kulturowości, obyczajowości (np. w „Izraelicie”, „Różowym Dominie”, „Dzienniku Polskim”, „Gazecie Narodowej”, „Szczutku”) potwierdza również nieostrość gatunkową samego felietonu, jak i różne modele widzenia galicyjskości w prasie doby modernizmu.
Chciałbym również zapytać o to, jaką Galicję i jaką przyszłość dla niej przewidują rozpoznania i diagnozy pisarzy, niepozbawione specyficznych narzędzi i chwytów charakteryzujących tę przestrzeń i typowe dla niej zawieszenie między tragiczną melancholią powrotu do czegoś, czego nie ma a obśmianiem terytorium Lodomerii i znalezieniem głosu, który pozwoliłby neutralnie opisać to doświadczenie (czy język felietonu jest odpowiednim, by to zrobić?).
Ostatecznym efektem będzie pytanie o techniki, strategie i narzędzia gier z czytelnikiem, gier komunikacyjnych budujących wspólnotę lekturową jako mapę tożsamościową najważniejszych problemów kształtujących możliwość uczestnictwa w kulturze, ale również określającą charakter i typ bohatera tekstu, doświadczenia tekstowego i sprzężenia na linii – konkretny i fikcyjny autor felietonu – wirtualny i dosłowny odbiorca felietonu. Określona ramowo przez autorów grantu nowa świadomość tekstu, która powstaje na gruncie galicyjskim (czy szerzej środkowo-wschodnioeuropejskim) wymusza zwłaszcza w felietonie użycie nowych form wypowiedzi. Zaczynają one zacierać granice rodzajów i gatunków (stąd inwazja i rozproszenie gatunków dziennikarskich oraz elementy wykraczające poza ramy humorystyczne w zapisie prasowym, wykorzystującym groteskę jako kategorię budującą napięcia tekstowe i pokazujące pęknięcie „całościowego” / wspólnotowego świata galicyjskiej prowincji i galicyjskiego centrum. A przez to wpływają na tekstowe określenie specyfiki doświadczenia nowoczesności w galicyjskim „środku” Europy Środkowo-Wschodniej oraz wpływają również na kształtowanie się nieco odmiennych od dotychczasowych modeli lektury.

dr Patrycjusz Pająk
Sobowtóry w Pradze (filmowej)

U podstaw tekstu leży pytanie o przyczyny popularności figury sobowtóra w wielonarodowej kulturze praskiej początku XX wieku. O tej popularności świadczą między innymi dwa niemieckie filmy ekspresjonistyczne: Student z Pragi (Der Student von Prag, 1913) i Golem. Jak przyszedł na świat (Der Golem. Wie er in die Welt kam, 1920). W pierwszym z nich motyw sobowtórowy zostaje przedstawiony bardziej dosłownie (tytułowy student ma sobowtóra), w drugim – bardziej enigmatycznie (Golem jako sobowtór lokalnej społeczności żydowskiej). W wymienionych filmach Praga stanowi tło dla sobowtórów, lecz jednocześnie ich obecność składa się na określoną wizję miasta. Celem tekstu jest określenie relacji między postacią sobowtóra a przestrzenią praską w jej wymiarze urbanistycznym, społecznym i kulturowym. Punkt wyjścia to analiza doboru i kształtu wnętrz oraz plenerów, przedstawionych w obydwu filmach. Sytuowanie sobowtóra w tych właśnie miejscach nadaje im określone symboliczne znaczenie; z kolei wspomniane miejsca włączają uniwersalną figurę sobowtóra w lokalny i doraźny kontekst kulturowy. Znane już teorie (głównie teoria psychoanalityczna) na temat znaczenia motywu sobowtórowego w sztuce posłużą w konsekwencji omówieniu zawartego w Studencie z Pragi i Golemie przekazu dotyczącego kondycji Pragi na początku XX wieku – w okresie rywalizacji ekonomicznej i politycznej między tamtejszymi Niemcami a Czechami. Do wzrostu napięcia między nimi przyczynia się pierwsza wojna światowa, rozpad Austro-Węgier i powstanie Czechosłowacji. Prascy Niemcy tracą wówczas uprzywilejowaną kulturowo pozycję na rzecz Czechów i ostatecznie zostają zepchnięci do roli mniejszości politycznej. Z kolei lokalni Żydzi, wcześniej związani bardziej z kulturą niemiecką, w większym stopniu się bohemizują. W takiej sytuacji sobowtór odwzorowuje lęki wymienionych grup społeczno-narodowych, zrodzone w obliczu ich zmieniającego się statusu. Lęki te skutkują poczuciem, iż dotychczas swojskie miejskie otoczenie podległo wyobcowaniu. Ważny jest też w tym kontekście wątek ekonomiczny – w obydwu filmach stworzenie sobowtóra wiąże się z nadzieją na wymierne korzyści, które ostatecznie obracają się w swoje przeciwieństwo. Pragnienie sobowtórowego podwojenia własnych możliwości życiowych kończy się ich rozbiciem. Sobowtór staje się w obydwu filmach emblematem skazy świata nowoczesnego, polegającej na sprzeczności między indywidualizacją ludzkich potrzeb a umasowieniem życia społecznego.

dr Izabela Poniatowska
(Nie)zwykły romans kryminalny? O pierwszych polskich powieściach kryminalnych

Druga połowa XIX wieku to czas rozkwitu powieści kryminalnej. Artykuł dotyczy zagadnienia specyfiki środkowoeuropejskich narracji o zbrodniach, które powstawały w określonych realiach polityczno-społecznych. Jestem przekonana – i spróbuję to udowodnić w swoim tekście, że Europa Środkowa wykształciła odmienny od Europy Zachodniej czy Ameryki typ opowieści o zbrodni, chociażby dlatego, że odmienny był w tej części kontynentu sposób postrzegania urzędników aparatu nadzoru, że przestępca w rozumieniu policji często postrzegany był przez społeczeństwo jako romantyczny bojownik za sprawy wolności, jako osoba zbuntowana przeciw represyjnemu systemowi; pamiętać trzeba, że kryminał to gatunek literacki głęboko zakorzeniony w teraźniejszości. Odmienne rozpisanie powieściowych ról (detektyw nie zawsze jest bohaterem pozytywnym czy obdarzonym największą inteligencją, przestępca – bywa kimś więcej niż czarnym charakterem) także stanowi o specyfice kryminału w „wydaniu środkowoeuropejskim”. Ważnym kontekstem dla poruszanego problemu są niezwykle liczne podręczniki przeznaczone dla służb policyjnych oraz pitawale, będące w analizowanym okresie jednym z gatunków publicystycznych stanowiących świadectwo fascynacji tematyką kryminalną (także gazety publikował obszerne sprawozdania z głośnych procesów sądowych). W kręgu moich rozważań znajdą się przede wszystkim pierwsze polskie kryminały (między innymi „Tajemnice Nalewek” H. Nagla, „Agent policyjny. Z papierów po Hektorze Blau” K. Laskowskiego, „Po nitce do kłębka” K. Chłędowskiego, „Diablica” Leo Belmonta), na przykładzie których spróbuję opisać model narracji kryminalnej w wariancie środkowoeuropejskim.

Modernistyczne przemiany romansu w Europie Środkowej 1867-1918. Przykład polski

Wydawało się, że wraz z dynamicznym rozwojem powieści w drugiej połowie XIX wieku, romans, postrzegany jako gatunek w pewnym sensie anachroniczny, powoli tracić będzie rację bytu (pisząc „romans”, mam na myśli specyficzny gatunek literacki, nie zaś jedynie tekst o tematyce miłosnej). Tymczasem lata 1867-1918 przynoszą niespodziewane odrodzenie romansu, początkowo utożsamianego z powieścią w ogóle, w zupełnie nowej funkcji – staje się on ważnym gatunkiem literatury dla masowego odbiorcy, a wielu twórców (jak chociażby K. Przerwa Tetmajer czy S. Przybyszewski) posługuje się podtytułem „romans”, chcąc zasygnalizować przynależność danego tekstu do obiegu popularnego. Na rynku literackim funkcjonują w analizowanym okresie takie periodyki, jak „Tygodnik Romansów i Powieści”, których same tytuły sygnalizują odmienność tych dwóch gatunków piśmiennictwa, powstają także ważne teksty historyczno- i krytycznoliterackie, skupiające się na odmienności funkcjonalnej romansu od powieści (często jednak ten podział nie jest artykułowany konsekwentnie lub pisze się o nim nie wprost). Artykuł porusza zagadnienia przemian, jakim podlega opisywany gatunek w Europie Środkowej w drugiej połowie XIX wieku (z odwołaniem do przedpowstaniowej oraz międzywojennej perspektywy historycznoliterackiej), ze szczególnym uwzględnieniem tekstów powstałych na ziemiach polskich.

Mieszkańcy masowej wyobraźni w Europie Środkowej w drugiej połowie XIX wieku

Dzięki postępowi technicznemu oraz rozwojowi mediów (między innymi prasy, filmu i fotografii) świat drugiej połowy XIX wieku w pewnym sensie się skurczył: znacznie łatwiej niż dotychczas przenikały się wzajemnie także teksty kultury powstałe w różnych krajach czy na różnych kontynentach. Nie tylko w postaci tłumaczeń (chociażby tekstów o przygodach Sherlocka Holmesa); ważne miejsce w procesie homogenizacji kultury zajmowały wszelkiego rodzaju adaptacje czy trawestacje, powstające „na miarę” czytelników, do których były adresowane. W ten sposób do Europy Środkowej trafili tacy bohaterowie masowej wyobraźni, jak wyżej wspomniany Sherlock Holmes – który, zwykle jako „Szerlok”, znalazł swoje miejsce między innymi w periodykach kryminalnych czy powieściach zeszytowych – Tarzan czy „niewidzialny człowiek”. Artykuł podejmuje próbę opisania modeli adaptacji mieszkańców masowej wyobraźni na potrzeby czytelnika środkowoeuropejskiego. Szczególnie interesować mnie będzie, w jaki sposób literatura i kultura radziła sobie z egzotycznością „przejmowanych” bohaterów (takim banalnym a częstym zabiegiem było chociażby spolszczanie imion lub nazwisk), dlaczego właśnie te, a nie inne postaci zdobyły sobie szczególne uznanie u środkowoeuropejskiego czytelnika, co decydowało o tym, że „mieszkańcy masowej wyobraźni” stawali się popularni na przykład wśród odbiorców dziecięcych.

dr Katarzyna Sadkowska
Lwów ok. 1900 roku

Artykuł, zestawiający obraz życia miasta w świetle prasy codziennej z charakterystyką kręgów „awangardy kulturalnej” ma zawierać odpowiedź na pytania:
– Czym żył wówczas Lwów w sferze polityki, kultury, nauki, infrastruktury miejskiej i architektury?
– Co wówczas przenikało z ośrodków zachodnioeuropejskich do świadomości czytelników lwowskich dzienników?
– Jak w dziennikach rozumie się nowoczesność, modernizm?
– jakie symboliczne i realne przestrzenie, które mają wpływ na ówczesne zmiany w kulturze, można wskazać w obrębie miasta?
– jakie kręgi (i na ile zazębiające się) współtworzą na mapie miasta swobodną współwibrację idei literackich, naukowych, artystycznych?
Podstawą badań będą lwowskie dzienniki (przede wszystkim „Kurier Lwowski” i „Słowo Polskie”), wspomnienia z epoki oraz badania specjalistów:
Istoria Lvova, t. 2, 1772-1918, red. Jarosław Isajewicz, Lviv 2007
Edward Timms, Dynamik der Kreise. Resonanz der Räume. Die schöpferischen Impulse der Wiener Moderne, Wien 2013
Silvio Vietta, Ästhetik der Moderne, München 2001
Urszula Jakubowska, Lwów na przełomie XIX i XX wieku. Przegląd środowisk prasotwórczych, Warszawa 1991
Kraków i Galicja wobec przemian cywilizacyjnych (1866‒1914). Studia i szkice, red. Krzysztof Fiołek, Marian Stala, Kraków 2011
Publikacje Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie
Walter Benjamin, Berlińskie dzieciństwo na przełomie wieków.
Hermann Broch, Hoffmannstahl und seine Zeit.

dr Karol Samsel
Norwid i Żydzi

Pierwszy zarys skomplikowanego stosunku Norwida do kwestii żydowskiej przyniosły opracowania międzywojenne – w czasopismach: J. Feldhorna w „Miesięczniku Żydowskim” oraz M.H. Piątkowskiego w „Wiadomościach Literackich” (oba z 1933), a także – w monografii: Mariana Piechala O Norwidzie (z 1937 roku). Po nich większe zainteresowanie tematem wygasło aż do 1992 roku – aby trwać jeszcze całą dekadę: od studium Jacka Leociaka pt. „Strzaskana całość”. Norwid o Żydach – do studium Andrzeja Fabianowskiego pt. Cyprian Norwid wobec kwestii żydowskiej (w drugiej połowie tego dziesięciolecia uwagę problemowi poświęcił jeszcze Mieczysław Inglot w książce Postać Żyda w literaturze polskiej 1822-1864). Rezultaty badań nad tzw. tematem żydowskim u Norwida, uzyskiwane w toku pracy triady Leociak-Inglot-Fabianowski w okresie 1992-2002, stawiają współczesnych (potencjalnych) badaczy problemu przed zasadniczą niemożliwością kontynuacji namysłu w dotychczasowej postaci. Cyprian Kamil Norwid w swoim ustosunkowaniu do Żydów – dziś w o wiele większym stopniu niż kiedykolwiek – pozostaje uwikłany w splot nieredukowalnych do siebie charakterystyk: antysemityzmu, filosemityzmu (ten opis trwa najdłużej, bo od międzywojnia, od książki Piechala eksponującego dialektykę filo- i antysemicką w światopoglądzie Norwida – krytykę tego odczytania przeprowadził w latach 90. Jacek Leociak), prozelityzmu (Leociak) i prekursorskiej nowoczesności (Fabianowski).
Norwidowskie antysemityzm, filosemityzm, a także prozelityzm domagają się jako złożone koncepcje symboliczne – o czym przekonany jest autor niniejszej pracy – twórczej dekonstrukcji. Istniejąc bowiem tylko jako idiotematy, eksponują myśl Norwida żywą, nieuzależnioną od stereotypów etnicznych, a co najważniejsze nie podlegającą schematycznym figuracjom. Nieistotne na dobrą sprawę jest bowiem to, czy Norwid jest czy nie jest prozelitą (co przecież wydaje się dyskusyjne z perspektywy jego przychylnych opinii na temat Żydów współczesnych, których wymienia z imienia i nazwiska, także – tych „wieku kupieckiego i przemysłowego”, m.in. Mosesa Montefiori), lecz to – w jaki sposób czyni z prozelityzmu strategię retoryczną w prezentacji własnego, metafizycznego światopoglądu – bynajmniej niezorientowanego fanatycznie na realizację celów prozelickich. To, więc co odbieramy jako antysemickie – wymowę i przesłanie wiersza Pascha, Norwidowską krytykę kabały, która wedle Józefa Ferta uniemożliwia odrodzenie kontemplacji z ducha Chrystusowego, a także – epilog Promethidiona w najradykalniejszej z jego prób odczytań – funkcjonuje podobnie jak, to co odczute u Norwida jako filosemickie – jako część rozpoznawania „piekła współczesności”, które przepala nas wszystkich: w myśl słów Fabianowskiego, że mutatis mutandis wszyscy „jesteśmy Żydami”: „wszyscy ludzie zagubieni w labiryncie przemian współczesnej rzeczywistości kojarzyć się mogą z Żydami, którzy w czasie określonym przez Norwida w wierszu Fortepian Szopena peryfrazą »gdzie zaś ani historii zenit jest« (II 145) – nie dostrzegają transcendentnej treści, ukrytej pod powłoką wydarzeń bieżących”. Zupełnie nieoczekiwane potwierdzenie tego, że antysemityzm mógł być zaledwie jedną z Norwidowskich masek, że był wyłącznie instrumentem jego – Norwida wielopiętrowej refleksji, przyniosła decyzja edytorska René Girarda, który mottem z Paschy zdecydował się opatrzyć swój traktat Dawna droga, którą kroczyli ludzie niegodziwi (Warszawa 1992). O tym – jednym z najciekawszych precedensów w globalnej recepcji twórczości Norwida – przypomniał jeszcze przed pojawieniem się polskiego wydania Dawnej drogi… Wincenty Grajewski w swojej interpretacji Paschy z wydanego w 1986 roku w Warszawie tomu Cypriana Norwida kształt prawdy i miłości: analizy i interpretacje.

dr Joanna Tabor
Jurgis Savickis, czyli litewski wysoki modernizm

Artykuł ma na celu zaprezentowanie sylwetki twórczej Jurgisa Savickisa, litewskiego prozaika z pierwszej połowy XX wieku, niektórym znanego bardziej z racji jego długoletniej służby dyplomatycznej, głównie w krajach skandynawskich. Twórczość literacka Savickisa, na którą składają się trzy zbiory nowel, jedna powieść, dziennik i kilka tomów zapisków z podróży oraz listów, doczekała się skrajnych ocen – od opinii określających ją mianem drugorzędnej literatury, po przekonanie, że jej autora można bez najmniejszych wątpliwości uznać za najwybitniejszego modernizatora litewskiej prozy i jednego z nielicznych twórców litewskich, którzy swym pisarskim dorobkiem bez kompleksów mogli reprezentować Litwę w Europie i na świecie. Mimo wzbudzających niemałe kontrowersje rozbieżności interpretacyjno-recepcyjnych, twórczość Jurgisa Savickisa nie doczekała się zbyt wielu wyczerpujących opracowań, przeciętnemu litewskiemu czytelnikowi nazwisko Savickisa wciąż mówi niewiele, w Polsce natomiast pozostaje prawie zupełnie nieznane – nieliczne, pojedyncze jego nowele, publikowane sporadycznie w periodykach czy zbiorach nie dają nawet pobieżnego pojęcia o charakterze jego prozy.
Pisarstwo Savickisa charakteryzuje przede wszystkim wyraźna odmienność od ówczesnej literatury litewskiej – brak w niej ostentacyjnego sentymentalizmu, charakterystycznego dla twórczości tamtego okresu, zamiast dydaktyzmu i jednoznacznych sądów pojawiają się ambiwalencja i ironia, czyniąc z Savickisowskich nowel rzecz nie tyle nawet oryginalną, co – jeśli pamiętać o literackim tle – wręcz egzotyczną. Odmienność pisarstwa autora Pani de Savigny, jego nieprzystawalność do ogólnie przyjętych norm i nowatorstwo na tle ówczesnej literatury litewskiej sprawiły, że Savickis przez długi czas był artystą słabo rozumianym, oskarżanym o snobizm, zmanierowanie i nadmierne hołdowanie formie. Zaskakuje ogromna rozbieżność stosunku krytyków do twórczości literackiej litewskiego dyplomaty – w recenzjach określenia typu „arcydzieło“, „alchemik słowa“, „reformator litewskiej prozy“ pojawiają się z taką samą częstotliwością co „pustosłowie“ czy„błazenada“. Wybitny litewski poeta i krytyk Alfonsas Nyka-Niliūnas twierdził, że Savickis był o prostu „za wczesny” – „Niczym lekka linia nowoczesnej architektury w smutnym krajobrazie miasteczka z drewnianą studnią pośrodku placu i chałupami dokoła”.
O tym, że twórczość litewskiego dyplomaty zasługuje na więcej uwagi, przekonują głosy współczesnych krytyków i badaczy literatury, takich jak Juratė Sprindytė, Donatas Sauka, czy Giedrius Viliūnas, którzy przeświadczeni o wysokiej randze pisarstwa Savickisa wyrażają zdziwienie nad fenomenem jego małej popularności. Donatas Sauka, nazywając Savickisa „człowiekiem Zachodu w literaturze litewskiej”, twierdzi na przykład, że dobrych książek (takich jak Savickisa) literatura litewska nie miała w owym czasie dużo, dlaczego więc tak się ich nie szanuje tylko dlatego, że odbiegają od przyjętych standardów? Viliūnas dodaje zaś: „Jurgis Savickis po prostu przekroczył kilka norm, klisz czy stereotypów litewskiego pisania i myślenia o sobie, dlatego przez siedemdziesiąt lat nie mógł być przyjęty przez szerszą publikę” i – wyłącznie dla Savickisa – proponuje wyodrębnić w literaturze litewskiej oddzielną kategorię: klasycznego lub wysokiego modernizmu.

dr Małgorzata Vražić
Miasto wyobrażone

Tekst będzie dotyczył miasta i miejskości w twórczości literackiej (i w artystycznej, np. malarstwie Jospia Račicia) chorwackiej moderny; traumatycznego, ale kulturotwórczego spotkania miasta prowincjonalnego z wielkomiejskimi mitami Paryża czy Wiednia. Wykażę, jak literatura chorwacka starała się przetransponować na własny grunt europejskie wyobrażenia kulturowe, tematy i wątki, powstałe w literaturze francuskiej czy austriackiej, i jak przekładało się to na strategie „dostosowawcze”, polegające na stosowaniu klisz opisowych, miejskich poetyk i nakładaniu ich np. na zagrzebską rzeczywistość czy tworzeniu prowincjonalnych matryc narracyjnych w odniesieniu do tych europejskich stolic.
Modernizm przynosi wzmożone zainteresowanie tematyką miejską. Miasto zaczyna być postrzegane w literaturze chorwackiej w kategoriach procesualnych, jako swoiste spotkanie różnorodności, co znalazło odbicie w różnych modelach budowania przestrzeni miejskiej (np. miasto jako środowisko flâneura – A. G. Matoš, miasto jako przestrzeń kryzysu duchowego – Nahajev, miasto jako przestrzeń kulturowej szansy – J. P. Kamov).
Skupię uwagę na postaci Bitangi-bohatera miejskiego, którego można uznać, za swoisty odpowiednik paryskiego flâneura czy lwowskiego batiara. To filozof-obserwator, ironista, którego osobowość kształtuje się w mieście, a jego egzystencja jest nierozerwalnie związana z Zagrzebiem – miastem spoczynku, „miastem siedziskiem”.
W tekście ukażę procesy mitologizacji na przełomie XIX i XX wieku (głównie A. G. Matoš) i demitologizacji metropolitarnego obrazu miasta (głównie Zagrzebia) w literaturze chorwackiej na pocz. XX wieku (w prozie np.: M. Krležy, J. P. Kamova czy twórczości M. Begovicia).

Antun Gustaw Matoš (1873-1914) twórca poezji publicystycznej i mistrz felietonu

Tekst będzie dotyczył twórczości tego kontrowersyjnego modernisty chorwackiego (drugi pokolenie moderny) ze szczególnym uwzględnieniem jego poezji publicystycznej i polemicznej, w której nawiązywał do swoich tekstów krytycznych i felietonów, pełnej konkretu, nazwisk i odnośników do współczesnych wydarzeń kulturalnych i politycznych. Styl tych wierszy jest pobawiony metafor, jest możliwie jak najbliższy prozy, ironiczny. Tekst ukaże Matoša nie tylko jako głównego przedstawiciela modernistów, ale jako prekursora awangardy, skandalistę oraz poetę formy.

Marija Jurić Zagorka

Marija Jurić Zagorka (1873-1957) – pisarka, dziennikarka, działaczka polityczna, feministka chorwacka porównywana do m.in. Viginii Woolf. Tekst prezentowałby Zagorkę jako pisarkę modernistyczną z naciskiem na jej koncepcję androgynii i poruszane przez nią zagadnienia związane z feminizmem. Postać niezwykle ważna dla kultury chorwackiej XIX/XX, ale w Polsce w ogóle nieznana.

„Mladost” a „Chimera”

„Mladost” a „Chimera”- prezentacja pisma chorwackiej moderny oraz próba analizy porównawczej.

Horatiu Burcea
False Hungarians? Cultural Assimilation and Identity Shifting in Transylvania: Magyarization and Romanianization

This paper examines the issues of identity shifting and cultural assimilation in terms of Romanianization and Magyarization from a perspective combining literary analysis and anthropology. Aside from a close reading of a relatively wide corpus of texts by authors such as Robert Musil, Claudio Magris, and Ioan Slavici; this article is also based on an historical ethnography conducted by a team of anthropologists (including myself) in the Transylvanian village of Ghimeş-Făget, Bacău and the surrounding area. Magyarization and Romanianization are two concepts that become readings of social change based on the assumption that the deep social transformations that Transylvania experienced during the changes of rule in the region between Hungary and Romania were parallel to the implementation of deliberate strategies of assimilation. More than simple reforms, these social changes are considered to have created shifts in the population’s language, religion, sense of historical heritage and national identity. According to this perspective, Transylvania thus became Magyarized during Hungarian rule, and Romanianized after 1920. This paper attempts to demonstrate how these two processes can be related to each other and become, in a sense, complementary; it also develops an interpretation of the myth of the false national, a „man without qualities” that becomes metamorphosed at will according to the aims of the dominant system, and proposes the use of the anthropological concept of “national therapy” as a way to describe the discourses surrounding the phenomenon of re-assimilation occurring after these successive shifts of allegiance in terms of national (re)identification in Central Europe.

mgr Aleksandra Kiełczykowska
Ludzie z demobilu, ludzie powojenni. Rzeczywistość powojenna jako doświadczenie literackie w twórczości wybranych pisarzy Europy Środkowej

I wojna światowa całkowicie zmieniła powojenną mapę Europy. Wraz z korektą (nieraz znaczną!) granic modyfikacji uległo także społeczeństwo, zarówno zachodnioeuropejskie, jak i zamieszkujące obszar Europy Środkowej. Wpływ wojny był lekceważony w krajach, które po wielu latach niewoli wreszcie wybiły się na niepodległość (jak Polska czy Czechosłowacja), przeceniany tam, gdzie Wielka Wojna do dziś stanowi niewyleczoną traumę (Węgry). Powojenny porządek znacząco różnił się od tego, do czego przywykli mieszkańcy Starego Kontynentu. Zniknięcie Austro-Węgier sprawiło, że nieprzeliczone rzesze ludności szukały swego miejsca na ziemi, starały się uzyskać obywatelstwo kraju, na którego terenie znalazły się po wojnie, co nie zawsze było jednak łatwe. Tęsknota za utraconym, melancholia mieszały się z buńczucznym przekonaniem, że odzyskanie suwerenności jest gwarancją świetlanej przyszłości i rozwiązaniem wszelkich kłopotów. Okazało się, że słynna Kadenowska „radość z odzyskanego śmietnika” to uczucie ambiwalentne. Nowe państwa tworzone i zamieszkiwane były przez ludzi naznaczonych wojną, poranionych – fizycznie lub psychicznie – w bratobójczej walce. W literaturze austriackiej, niemieckiej i angielskiej mamy do czynienia z wyrazistym nurtem literatury straconego pokolenia (ang. lost generation, niem. verlorene Generation), literatura polska i czeska miały jednak nieco trudniejsze zadanie i niewiele jest wprost wyrażonych manifestów antywojennych, z których zasłynęła w XX-leciu twórczość Europy Zachodniej. „Wprawdzie światowy kataklizm 1914-1918 przyniósł narodowi polskiemu olbrzymie straty w ludziach, ruinę materialną i rany moralne, ale w świadomości wielu wojna i jej zakończenie kojarzyły się z odzyskaniem (…) tyle wyczekiwanej niepodległości”. II Rzeczypospolita, Republika Weimarska, Czechosłowacja, Królestwo Węgier (ze swymi komunistycznymi antraktami), a nawet Austria nieprzepracowaną traumę wojenną krystalizowały w tekstach literackich, mniej lub bardziej wyraziście. Celem artykułu będzie analiza wybranych utworów, próba znalezienia wspólnego powojennego doświadczenia Europy Środkowej, mimo różnic dzielących tworzące ją państwa.